Nowy

James McPherson

James McPherson


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

James McPherson urodził się w Ohio w 1828 roku. Wstąpił do armii amerykańskiej i wykładał inżynierię w Akademii Wojskowej West Point. Później był zaangażowany w ulepszanie fortyfikacji wybrzeża.

Po wybuchu wojny secesyjnej wstąpił do armii Unii. Awansowany do stopnia podpułkownika, był adiutantem generała Henry'ego Hallecka w Departamencie Missouri. W lutym 1862 roku McPherson został głównym inżynierem u Ulyssesa Granta. Odegrał ważną rolę w zdobyciu Fort Henry, Fort Donelson i Corinth.

Mianowany generałem majorem w październiku 1862 roku, McPherson dowodził 2 dywizją Armii Tennessee podczas kampanii w Vicksburgu. James McPherson zginął w bitwie o Atlantę 22 lipca 1864 roku.


Wywiad z historykiem Jamesem McPhersonem

Clayton Butler z Civil War Trust miał ostatnio okazję spotkać się z jednym z najwybitniejszych uczonych w dziedzinie historii wojny secesyjnej – dr Jamesem McPhersonem, Georgem Henrym Davisem z Uniwersytetu Princeton, profesorem historii Ameryki z 1886 roku. Podzielił się swoimi przemyśleniami na temat aktualnego stanu wiedzy o wojnie secesyjnej i fascynującej naturze historii wojny secesyjnej zarówno dla naukowców, jak i dla ogółu społeczeństwa. Jak wyjaśnia dr McPherson, pole historii wojny secesyjnej tylko się wzmocniło, gdy się rozszerzyło i nadal jest spadkobiercą niezwykle bogatej tradycji pierwszorzędnej nauki i badań.

Clayon Butler: Czy masz ulubione pole bitwy?

James McPherson: Cóż, ten, który znam najlepiej i ten, po którym najczęściej oprowadzam, to Gettysburg, pod pewnymi względami, jak sądzę, byłby moim ulubionym, tylko ze względu na jego znaczenie i skomplikowany charakter bitwy, co sprawia, że ​​oprowadzanie wycieczek jest interesujące. . Jeśli ludzie są świadomi jakiejkolwiek bitwy wojny secesyjnej, to jest to Gettysburg, więc jest w niej więcej świadomości, większa czujność. Z biegiem czasu oprowadzałem prawie każdy z nich. Przypuszczam, że Antietam i Shiloh to dwa najlepiej zachowane pola bitew pod względem tak zwanej „historycznej integralności” – to znaczy tego, co mogli zobaczyć żołnierze. Z biegiem czasu nie zmieniły się tak bardzo, zwłaszcza Shiloh.

Czy masz faworyta, który może być bardziej na uboczu?

JM: Przypuszczam, że nie jest tak naprawdę na uboczu i nie ma w tym parku, ale – Brandy Station. Trust aktywnie chroni tam ziemię. Znajdują się tam znaczniki interpretacyjne, które umieściła tam Fundacja Brandy Station. Lubię tam chodzić.

Rozumiem, że właściwie już nie uczysz.

JM: Nie, osiem lat temu przeszedłem na emeryturę. Mój ostatni doktorant przeszedł przez rurociąg i skończył około pięć lat temu. Dopóki uczyłem, zarówno na studiach licencjackich, jak i magisterskich, byłem na bieżąco z całą literaturą i czasopismami oraz tym, co robili moi studenci, ale także inni. Ale przez ostatnie kilka lat trochę się od tego oddaliłem. Jedynym sposobem, w jaki jestem na bieżąco z tym, co się dzieje, jest to, że wydawcy często przysyłają mi korekty lub rękopis książki i proszą o notkę. Więc mam całkiem dobre pojęcie o tym, co się dzieje. Obejmuje to wiele nieakademickich rzeczy. Jak na pewno wiecie, w dziedzinie stypendiów wojny secesyjnej istnieje rodzaj rozgałęzienia między studiami akademickimi, a tym bardziej – nie wiem, jak to nazwać – studiami powszechnymi, które zazwyczaj mają charakter wojskowy, podczas gdy studia akademickie wydają się być bardziej w obszarze historii społecznej i politycznej lub historii gospodarczej.

Myślę, że można powiedzieć, że w swojej karierze wypełniłeś tę lukę.

JM: To była moja misja.

Jak byś powiedział, że udało Ci się to osiągnąć?

JM: Cóż, myślę, że zacytowałbym instrukcje, które otrzymałem od C. Vanna Woodwarda, który był redaktorem Oksfordzka Historia Stanów Zjednoczonych seria, która Okrzyk bojowy wolności była częścią. Celem tej serii było przybliżenie szerokiej publiczności najnowszych osiągnięć naukowych i to właśnie próbowałem zrobić w tej książce. Ale to nie było dla mnie nowością, zawsze uważałem, że jest to rodzaj obowiązku historyków: jeśli potrafią to zrobić, przemawiać do publiczności spoza akademii. Zawsze wierzyłem w ten cel. I próbowałem to zrobić w tej książce, a także w innych moich książkach.

Czy istnieje narracja, z którą się nie zgadzasz, która jest dla ciebie frustrująca ze względu na jej powszechność?

JM: W pewnym sensie jest kontrnarracja, która mnie denerwuje, i to jest neokonfederacyjne podejście do rzeczy. Kiedyś myślę, że był to dominujący nurt w wielu historycznych artykułach o wojnie secesyjnej, ale nie sądzę, że tak naprawdę jest. Jest też coś w rodzaju libertariańskiej prawicy i ich wendeta – myślę, że można to nazwać – przeciwko Lincolnowi. DiLorenzo jest prawdopodobnie najbardziej znanym nazwiskiem, ale wiąże się z Ligą Południa. Istnieje rodzaj sojuszu między tą organizacją, jedną frakcją Synów Weteranów Konfederacji – podzielili się na dwie frakcje – a libertarianami, co jest, jak sądzę, bardzo sprzeczne z większością nauk historycznych, ale to mnie denerwuje, - jak nazywa ich David Blight - „nienawidzący Lincolna.” Ale to, jak powiedziałem, nie jest dominujące.

Abraham Lincoln uwięził niektórych dysydentów i zamknął niektóre gazety bez uciekania się do należytego procesu prawnego. Biblioteka Kongresu

Jak byś odrzucił tych „nienawidzących Lincolna”?

JM: Zasadniczo odrzuciłbym to, mówiąc, że Lincoln w mniejszym stopniu naruszał wolności obywatelskie niż niektórzy inni prezydenci amerykańscy w czasie wojny, mimo że wojna secesyjna była większym kryzysem bezpieczeństwa wewnętrznego niż te wojny. Tak więc w porównaniu z internowaniem Amerykanów pochodzenia japońskiego w czasie II wojny światowej lub aktami buntu i szpiegostwa z I wojny światowej, naruszenie swobód obywatelskich i rodzaju „imperialnej prezydentury” – jeśli wolisz – w czasach Lincolna było naprawdę sprawiedliwe. łagodny: lekki. Zobacz, co się dzisiaj dzieje z Narodową Administracją Bezpieczeństwa! Lincoln nigdy czegoś takiego nie zrobił. Technologii oczywiście nie było, ale mimo to.

Co uważasz za najważniejsze odkrycia lub teorie wygenerowane w ciągu ostatnich dziesięciu – piętnastu lat?

Członkowie rodziny przed innym domem, w którym prawdopodobnie zginął generał Winder. Biblioteka Kongresu

JM: Cóż, myślę, że skupienie się na historii społecznej, historii społeczności, wpływie wojny na rodziny, na kobiety, na dzieci i na sposób, w jaki wojna rzutowała na życie wszystkich ludzi w tamtej epoce bardziej niż prawdopodobnie inne wojny, które Ameryka walczył. Tak jest oczywiście na południu, ale dotyczy to również Północy. A niektóre z prac demograficznych, które zostały wykonane, dotyczyły tylko wpływu masowej śmierci, [takich jak] książka Drew Faust, która zyskała dużą popularność dzięki prezentacji telewizyjnej Rica Burnsa. Myślę, że to, co można nazwać historią społeczną i demograficzną, było prawdopodobnie najciekawszą i najważniejszą nowością, która pojawiła się w ciągu ostatnich dwudziestu lat.

Jaka jest Pana dotychczasowa ocena obchodów stulecia?

JM: Myślę, że to, co widziałem, było całkiem pozytywne. Myślę, że Virginia jako stan robi więcej niż jakikolwiek inny. Byłem na jednym [panelu] w Norfolk kilka lat temu, na temat wpływu wojny na Afroamerykanów. I pomyślałem, że to było naprawdę dobre. Byłem zaangażowany w niektóre rzeczy w Gettysburgu zaledwie miesiąc temu. Było wiele różnych wykładów obejmujących nie tylko to, czego można się spodziewać – kampanię i bitwę pod Gettysburgiem, którą sam wygłosiłem – ale także inne rodzaje historii społecznej, o których mówiliśmy. Myślę więc, że naprawdę próbuje się zmierzyć się z czymś więcej niż tylko bitwami, generałami i kampaniami w związku z niektórymi wydarzeniami, które odbyły się w ciągu kilkusetlecia.

Czy to jeden ze sposobów, w jaki czujesz, że kontrastuje z stuleciem?

JM: Wydaje się, tak. Dokładnie tak. Czytałem niektóre relacje z stulecia, które mówią, że pod pewnymi względami był to wrak pociągu. Myślę, że tym razem robi się to znacznie lepiej.

Byłeś studentem w czasie stulecia, czy w ogóle byłeś w to zaangażowany?

JM: Nie. Co ciekawe, zainteresowałem się wojną secesyjną dzięki ruchowi na rzecz praw obywatelskich, który oczywiście był równoczesny z stuleciem. Ta relacja jest fascynująca. Uderzyły mnie historyczne korzenie ruchu praw obywatelskich w ruchu abolicjonistycznym oraz w okresie wojny domowej i odbudowy. Tak się naprawdę zainteresowałem. Nie przez stulecie, ale przez ruch praw obywatelskich.

Kiedy zdecydowałeś, że chcesz zostać nauczycielem akademickim wojny secesyjnej?

JM: To było prawie na studiach podyplomowych w Baltimore w Johns Hopkins, ponieważ to było w samym środku demonstracji praw obywatelskich. Baltimore to miasto przygraniczne i działo się tam wiele rzeczy. I naprawdę uderzyły mnie historyczne podobieństwa, aż do Marszu w Waszyngtonie – którego rocznica zbliża się niedługo, pięćdziesiąta – gdzie Martin Luther King połączył kropki między wojną secesyjną a teraźniejszością swoim „Mam A Dream”, które wygłosił w Lincoln Memorial.

Czy King nie wezwał prezydenta Kennedy'ego do wydania nowej Proklamacji Emancypacji?

Martin Luther King, Jr. wygłasza swoją słynną „Mową marzeń”. Archiwum Państwowe

JM: Tak, dokładnie. I myślę, że pod pewnymi względami Kennedy nie chciał urazić południowego skrzydła swojej partii, więc nic nie zrobił. Ale myślę, że jego niepowodzenie w zrobieniu czegokolwiek miało wiele wspólnego z decyzją Kinga i innych przywódców praw obywatelskich, by działać na własną rękę w sierpniu 1963 roku.

Byłeś już wtedy studentem historii. Kiedy podjąłeś tę decyzję?

JM: Na studiach.

Czy zawsze interesowałeś się historią?

JM: Nie, w liceum nie miałam żadnych zainteresowań poza sportem i dziewczynami! Nie byłem intelektualnie wyzwany, dopóki nie poszedłem na studia. I to było kilku profesorów historii i profesor angielskiego, który prowadził kurs „Amerykańska cywilizacja”, który naprawdę skierował mnie do historii. Postanowiłem więc zająć się historią, a potem rozmawiając z profesorami postanowiłem iść na studia podyplomowe. Ale wtedy nie interesowałem się wojną secesyjną. W rzeczywistości ta mała uczelnia w Minnesocie nie miała kursu wojny secesyjnej, więc tak naprawdę nie zainteresowałem się tym, dopóki nie dostałem się do ukończenia szkoły.

Wielu moich przyjaciół, którzy pracują w terenie, ludzie tacy jak Gary Gallagher, ich zainteresowanie tą dziedziną sięga, w jego przypadku, do czytania starego American Heritage Ilustrowana historia wojny domowej Bruce'a Cattona, który, jak sądzę, przeczytał, gdy miał jedenaście lat, i był uzależniony. Prawdopodobnie po zdjęciach! Ale moja droga do zostania historykiem wojny secesyjnej była zupełnie inna.

Czy jest ktoś nowy, kogo przeczytałeś, może były student, który twoim zdaniem wyrobi sobie sławę?

JM: Powiem ci jeden. Jest byłą uczennicą i to niezwykłą. Nazywa się Yael Sternhell, jest Izraelką, jej ojciec jest bardzo wybitnym europejskim historykiem w Izraelu i jest po nim. Ale interesuje ją Konfederacja w wojnie secesyjnej na południu. Jej rozprawa doktorska i książka nosiła tytuł Szlaki wojnyi jest to bardzo innowacyjne badanie. Zdobył teraz dwie nagrody. Chodzi o sposób, w jaki ruch narodów w Konfederacji ukształtował Konfederację ukształtował konfederacki nacjonalizm. Ruch żołnierzy z głębokiego południa do Wirginii, niewolnicy zmierzający do wolności, armie przemieszczające się po kraju, dezerterzy opuszczający armię, rząd opuszczający Richmond w sposób, w jaki oba konfederackie nacjonalizmy zostały uformowane, a następnie rozpadły się w ruchu. Istnieje całe stypendium, o którym nic nie wiedziałem, które z pewnością opanowała, dotyczące sposobu, w jaki ruch narodów w czasie i przestrzeni ukształtował kultury. Część tych prac teoretycznych zastosowała do badania Konfederacji.

Obecnie wykłada na Uniwersytecie w Tel Awiwie. Na izraelskich uniwersytetach nie uczy się zbyt wiele historii amerykańskiej, więc ma prawie tabula rasa tam, aby stworzyć pole. Jest młoda, ma trzydzieści kilka lat. Myślę, że jej praca wywarła już wpływ w tym kraju i myślę, że będzie jednym z wiodących świateł w tej dziedzinie, z niezwykłą perspektywą, a także niezwykłą rezydencją.

Czy jest jakiś obszar historii, poza historią Stanów Zjednoczonych, który uważasz za szczególnie interesujący?

JM: Cóż, wziąłem jedną z moich pomniejszych dziedzin na studiach podyplomowych we współczesnej historii Niemiec, myślę, że od 1870 roku, od założenia, do końca II wojny światowej, i zawsze mnie to fascynowało. Kontynuowałem czytanie w tej dziedzinie. I to również sprawiło, że zainteresowałem się Nowym Ładem i II wojną światową w historii Ameryki ze względu na skrzyżowanie tamtych dwóch tematów.

Niektórzy też o rewolucji amerykańskiej. Po prostu mieszkając w Princeton, chłoniesz dużo o rewolucji amerykańskiej.

Bitwa pod Princeton, 3 stycznia 1777. Biblioteka Kongresu

Wspomniałeś, że kończysz książkę o Jeffersonie Davisie, szczególnie w jego roli głównodowodzącego.

JM: Tak, to bliźniak mojej książki Lincolna (Wypróbowany przez wojnę).

Czy możesz podzielić się spostrzeżeniami?

JM: Tak. Myślę, że jedna lub dwie rzeczy. Historycy nabierają pewnego stopnia sympatii i niechęci do niektórych tematów, o których się piszą lub o których piszą, a ja zawsze negatywnie odnosiłem się do Jeffersona Davisa, ale im głębiej zagłębiałem się w jego rolę jako prezydenta i głównodowodzącego, więcej Rozwinąłem się dla niego przynajmniej w pewnym stopniu. Niekoniecznie z powodu jakichkolwiek atrakcyjnych cech osobistych, jakie miał – i myślę, że jego cechy były zarówno nieatrakcyjnymi, jak i pewnymi atrakcyjnymi cechami – ale poczułem, że sympatyzuję z nim bardziej niż z niektórymi jego wrogami z establishmentu Konfederacji, którzy byli wielu - ludzi, którzy myśleli, że są lepsi od niego, lub nienawidzili go z tego czy innego powodu. Myślę, że zazwyczaj był po właściwej stronie tych wewnętrznych kontrowersji z ludźmi takimi jak Beauregard i Joseph Johnston, na przykład, i Robertem Toombsem – ludźmi, którzy naprawdę nabrali do niego niechęci. To stworzyło rodzaj perwersyjnej empatii, jeśli nie współczucia dla Jeffersona Davisa.

Biblioteka Kongresu Jeffersona Davisa

Jeśli chodzi o jego cechy jako głównodowodzącego, myślę, że prawdopodobnie niesprawiedliwe jest obwinianie go za błędy, które przegrały wojnę. Oczywiście popełniał błędy, ale jak mówię w ostatnim zdaniu książki: najistotniejszym faktem o wojnie secesyjnej w Ameryce jest nie tyle to, że Konfederacja ją przegrała, ile to, że Unia ją wygrała. I tak duża część stypendium Jeffersona Davisa kręci się wokół jego odpowiedzialności za przegranie wojny, a ja próbowałem obrać inną taktykę. Ale z pewnością nie twierdzę, że był jakimś geniuszem wojskowym lub był w jakikolwiek sposób niezrozumiany.

Historiografia konfederatów była pełna gry w obwinianie. [Jeśli] przegrasz wojnę, ktoś zostanie obwiniony, a Jefferson Davis jest zwykłym celem całej wojny. I myślę, że to niesprawiedliwe i starałem się – niekoniecznie broniąc się wobec niego – uczynić z tego temat w książce.

W moim rozumieniu Davisa wolałby być w terenie.

JM: Absolutnie, kiedy tylko miał okazję, był tam. Myślę, że jego żona ma rację w swoich pamiętnikach, kiedy dostał telegram z Montgomery mówiący, że został wybrany na tymczasowego prezydenta Konfederacji, jego twarz pobladła, ponieważ miał nadzieję i oczekiwał, że może [że] będzie generałem… szef Konfederacji. I w pewnym sensie tak właśnie funkcjonował. Nie był dobrym politykiem, którego nigdy nie udawał. Spędził większość czasu i energii zajmując się aspektami wojskowymi, więcej niż mi się wydawało Lincolnowi. Zawsze, gdy walka toczyła się w pobliżu Richmond, był tam.

Kiedy spojrzysz wstecz, wydaje się, że zawsze będzie to Davis [na prezydenta]. Czy brano pod uwagę jeszcze kogoś?

JM: Cóż, był on jednomyślnym wyborem zjazdu w Montgomery na tymczasowego prezydenta. Częściowo powodem tego było prawdopodobnie to, że trzej czołowi zawodnicy do pracy pochodzili z Georgii i wszyscy podkopywali się i dźgali się nawzajem w plecy - Toombs, Howell Cobb i Alexander Stephens. A ponieważ Gruzini nie mogli osiedlić się na własną rękę i byli największym stanem w pierwotnej siódemce, która utworzyła Konfederację, a ponieważ konwencja, myślę realistycznie, oczekiwała wojny, a Davis miał najlepsze kwalifikacje, logiczny kandydat. To był jednogłośny wybór. Wydawało się, że nie ma realnej alternatywy. I oczywiście, kiedy startował w wyborach – na konstytucyjnego prezydenta Konfederacji, a nie na tymczasowego – biegł bez sprzeciwu.

Czy widzisz jakiś aspekt wojny secesyjnej, który aż domaga się dalszej analizy?

JM: Naprawdę trudno jest wymyślić jakikolwiek aspekt, którego nie było, ponieważ został tak dokładnie wydobyty, nawet do czegoś takiego jak literatura dla dzieci podczas wojny secesyjnej. Jim Martin napisał kilka książek o wpływie wojny na dzieci. Być może jest więcej miejsca na badania demograficzne tego rodzaju, jakie ostatnio przeprowadził David Hacker, które podniosły szacunkową liczbę zmarłych do 750 000. Myślę, że zaczął rozmowę i być może będzie jeszcze trochę pracy w tym kierunku. Nie jestem pewien, czy ktoś to robi. I oczywiście książka Drew Fausta o skutkach śmierci, myślę, że może być miejsce na więcej tego. Mogła zacząć coś, co inni ludzie mogą [dalej]. Historia pamięci to także kolejny temat, który otworzył David Blight, a który zajmą się inni ludzie.

Czy masz jedną pracę, z której jesteś najbardziej dumny?

JM: Przypuszczam Okrzyk wojenny. Zajęło mi to kilka lat i pod pewnymi względami nadal to trwa!

Tytuł tak naprawdę podsumowuje to, że obie strony śpiewały w zasadzie tę samą piosenkę. Obaj myśleli, że walczą o wolność.

JM: Moja żona wymyśliła ten tytuł. Rzucaliśmy się dookoła – Van Woodward i Sheldon Meyer, ja i moja żona – siedząc przy stole w jadalni po tym, jak skończyłem książkę, ale zanim wymyśliłem jej tytuł. To ona to zasugerowała. Miałem kilka innych pomysłów, które cieszę się, że nigdy ich nie podjęliśmy, na przykład „American Armageddon”. To był jeden z moich roboczych tytułów przez długi czas, ale wyperswadowano mi to. Jedynym, który początkowo był sceptycznie nastawiony do [Okrzyku bojowego], był Van Woodward, ponieważ uważał, że brzmi to zbyt Yankee.Przeszedłem więc z nim cały kawałek i pokazałem mu wersję południową.

Zwycięstwo Unii pod Antietam utorowało drogę do Proklamacji Emancypacji Lincolna.

Był bardzo szeroko rozstawiony. Pozwolił nam, jako studentom, robić to, co chcieliśmy, wybrać przedmioty, które chcieliśmy i przyjąć taki punkt widzenia, jaki chcieliśmy. Był dobrym krytykiem, ale nie próbował kierować nas w żadnym konkretnym kierunku. Woodward był bardzo leseferystycznym doradcą. Myślę, że był trochę sceptyczny wobec mojego projektu, patrząc na abolicjonistów podczas i po wojnie secesyjnej. Bardzo zainteresowałem się, w pierwszych latach studiów magisterskich, historiografią Dunning School of Reconstruction i reakcją na to, co działo się w latach 60. XX wieku. Nowe studia nad rekonstrukcją podważyły ​​starą interpretację Dunninga, a ja miałem zamiar zrobić rozprawę o rekonstrukcji Alabamy, która podważyłaby książkę Waltera L. Fleminga o Alabamie – był studentem Dunninga. Oddałem kilka prac naukowych na ten temat, ale coraz bardziej negatywnie oceniałem pomysł prowadzenia przez dwa, trzy, cztery lata mojego życia badań w Alabamie na temat Alabamy na początku lat sześćdziesiątych. Coraz bardziej interesowałem się abolicjonistami, ponieważ, jak powiedziałem, trwał ruch na rzecz praw obywatelskich. Im więcej dowiadywałem się o abolicjonistach, tym bardziej myślałem, że byli oni obrońcami praw obywatelskich swoich czasów. W literaturze nie było prawie nic o tym, co zrobili po 1861 roku. Cała literatura na temat abolicjonistów pochodziła z lat 30., 40. i 50. XX wieku. Pomyślałem więc: „czy ci ludzie zniknęli w stolarce?”. Woodward początkowo był sceptycznie nastawiony do tego tematu, ale rozgrzał się do tego.

Nazwałeś wojnę secesyjną „wojną, która nigdy nie przemija”. Jak wyjaśnisz, dlaczego wojna secesyjna jest wciąż tak przekonująca?

JM: Cóż, myślę, że jest na to kilka wyjaśnień. [Jednym z nich jest] kolorowe osobowości, które są zaangażowane i które są tak duże w naszej świadomości historycznej. Na przykład Lincoln i Lee, ale wielu innych – Grant, Sherman, Jackson, Clara Barton, sam Jefferson Davis, Frederick Douglass. Wszyscy ci ludzie wydają się być gigantami. Więc to jest część tego. Ogromny wpływ, jaki wojna wywarła na ówczesną świadomość kraju, na kilku poziomach, a jednym z nich jest masowa śmierć. Jeśli przeliczyć nawet niższe szacunki 620 000 zgonów w czasie wojny, byłoby to równowartość ponad sześciu milionów w wojnie, która toczyła się dzisiaj. I pomyśl tylko, jak można to postrzegać za sto pięćdziesiąt lat. Ale z drugiej strony powód, dla którego się tym zainteresowałem, jest kolejnym powodem, dla którego nie znika, a kwestie, o które toczono, są nadal ważne w dzisiejszym amerykańskim życiu. Wystarczy spojrzeć na niektóre kontrowersje dotyczące administracji Obamy i jej polityki. Jeśli nałożyć mapę, zwłaszcza wyborów z 2000 i 2004 roku, na mapę wojny secesyjnej, czerwone stany były państwami Konfederacji lub jeszcze nie były państwami, a demokratyczne państwa, niebieskie stany, były Unią. Teraz Obama przeciął nieco południowe stany w 2008 r., więc mapy nie wyglądają tak wyraźnie, ale poza tym podział geograficzny kraju nie różni się tak bardzo od tego, jaki był sto pięćdziesiąt lat temu. Problemy, jeśli nie są dokładnie takie same, z pewnością są w pewien sposób powiązane. W czasie wyborów i inauguracji Obamy stale porównywano do Lincolna i wojny secesyjnej. To kolejny przykład tego, dlaczego pozostaje świeży i żywy.


Najlepsi historycy i książki według Jamesa McPhersona

W 2014 roku New York Times opublikował krótki wywiad ze znanym historykiem wojny secesyjnej Jamesem McPhersonem, George Henry Davis 1886 profesorem historii Ameryki na Uniwersytecie Princeton. McPherson jest uważany za dziekana historyków wojny secesyjnej. Jest najbardziej znany ze swojej nagrodzonej Pulitzerem książki Battle Cry of Freedom, która jest najlepszym przeglądem wojny secesyjnej. W wywiadzie McPherson powiedział, kogo uważa za najlepszych historyków Ameryki, najlepszą książkę o wojnie secesyjnej, historii wojskowej, historii Afroamerykanów, książkę najbardziej odpowiedzialną za ukształtowanie jego kariery, a nawet najbardziej przereklamowaną książkę historyczną w historii. To wielka sprawa.

Wszyscy historycy i książki cytowane przez McPhersona są wybitne, ale reprezentują jego pokolenie. Nic dziwnego, że zwróciło na to uwagę kilku młodszych badaczy. Pod wieloma względami książki są jak muzyka, ludzie lubią muzykę z lat, w których się kształtowali, bardziej niż wszystko, co było przed nią lub później. Jego wybory są z pewnością zrozumiałe, ale otwarte na debatę.

W wywiadzie McPherson często odwoływał się do autora, ale nie sprecyzował, które książki preferował. W wielu przypadkach dokonaliśmy ekstrapolacji niektórych najlepszych książek napisanych przez jego ulubionych historyków. Z pewnością są inne książki tych autorów, które również są wybitne.


Więcej komentarzy:

Bill Vallante - 4.08.2005

Łał! Spóźniłem się 6 miesięcy, ale po raz kolejny znalazłem rażący przykład choroby, tak bardzo widocznej w dzisiejszych czasach wśród jankeskich historyków. Ta choroba nazywa się
„MOJA KUJA** NIE śmierdzi-tym” i osiągnął rozmiary epidemii w liberalnej Ameryce.

Polityka Konfederacji dotycząca więźniów czarnych związków była następująca: Jeśli ustalono, że jesteś zbiegłym niewolnikiem, zwracano się do OSOBY, KTÓRA CIĘ POSIADAŁA. Jeśli nie można było zlokalizować tej osoby, ty i wszyscy inni, którzy nie byli uciekinierami, zostali wysłani do obozu jenieckiego lub wykorzystani jako robotnik, co, nawiasem mówiąc, było nieskończenie lepsze niż siedzenie w więzieniu Andersonville.

Rząd konfederatów ani przywódcy wojskowi nie sankcjonowali masakry czarnych jeńców. Takie incydenty zdarzały się jednak od czasu do czasu przez niektórych, choć nie wszystkich, żołnierzy konfederacji.

Tylko po to, by pokazać Ci, że Twój SH** ŚMIERDZI - obejrzyj występy strażników więziennych USCT i ich traktowanie nieuzbrojonych więźniów. Przynajmniej daliśmy ci szansę walki, co jest więcej niż mogę powiedzieć o niektórych z twoich bohaterów USCT.

Szacunek dla zwięzłości i braku miejsca zmusza mnie do ograniczenia się tylko do dwóch przykładów, ale mam ich znacznie więcej. Myślę jednak, że te dwie rzeczy dobrze ilustrują mój punkt widzenia.

Tylko pamiętaj - KAŻDEMU KURS** śmierdzi!
-----------------------------------------------------
Dokumenty Południowego Towarzystwa Historycznego.
Tom. XVIII. Richmond, Wirginia, styczeń-grudzień. 1890.
Więzienie-Zagrody Północ.

[Z The Dispatch, 21 czerwca 1891.]
Oskarżenia dr Wyetha poparte najbardziej rozstrzygającymi dowodami. Horrors of Point Lookout i Elmira jako świadek i doświadczenie Hon. AM Keiley.

ZNOWU MURZYŃSKI STRAŻNIK.
Murzyński strażnik niemal bez ostrzeżenia strzelał do więźniów, co w końcu zakończyło się zamordowaniem biednego, słabego starca imieniem Potts, więźnia, jednego z najbardziej nieszkodliwych stworzeń w zagrodzie. Kiedy zbliżał się do swojego oddziału, został wezwany przez jednego ze strażników, nakazano mu się zatrzymać i zastrzelony, gdy stał nieruchomo.

Dokumenty Południowego Towarzystwa Historycznego
Vol.I Richmond, Virginia, kwiecień 1876. Nr 4
Traktowanie więźniów podczas wojny między stanami.
Oświadczenie Thomasa E. Gilkersona stwierdza, że ​​murzyńscy żołnierze zostali awansowani na kapralów za strzelanie do białych więźniów w Point Lookout, gdzie był więźniem.

Seth Cable Tubman - 4/2/2005

BP Johnson - 28.12.2004

Jest kilka powodów, by nie podkreślać przyczyn WBTS na polach bitew. Jeśli wywnioskujesz gościowi na polu bitwy, że ludzie rzucili się na armaty, aby zachować ludzką niewolę (południe) lub wolnych niewolników (północ), wprowadziłbyś gościa w błąd. Ci mężczyźni walczyli o swoją kompanię, pułk, przyjaciół, dom itp. Na polu bitwy przyczyny były odległą motywacją, jeśli w ogóle. Po drugie, zdając sobie z tego sprawę wtedy, gdy Kongres zapewnił te pola bitew i ich zachowanie, mandat był wyłącznie interpretacją wojskową. Wiedzieli lepiej niż wspomniany wcześniej powód, dla którego „przyczyny” nie powinny być zaangażowane w parki. Są one zbyt skomplikowane i ważne, aby je skrócić i przedstawić w uproszczony sposób, przez co wprowadzają w błąd na polu bitwy. Niech bohaterstwo zostanie zapamiętane.
Niech przyczyny pozostaną w klasie.

BP Johnson - 28.12.2004

Jest kilka powodów, aby nie podkreślać przyczyn WBTS na polach bitew. Jeśli wywnioskujesz gościowi na polu bitwy, że ludzie rzucili się na armaty, aby zachować ludzką niewolę (południe) lub wolnych niewolników (północ), wprowadziłbyś gościa w błąd. Ci mężczyźni walczyli o swoją kompanię, pułk, przyjaciół, dom itp. Na polu bitwy przyczyny były odległą motywacją, jeśli w ogóle. Po drugie, zdając sobie z tego sprawę wtedy, gdy Kongres zapewnił te pola bitew i ich zachowanie, mandat był wyłącznie interpretacją wojskową. Wiedzieli lepiej niż wspomniany wcześniej powód, dla którego „przyczyny” nie powinny być zaangażowane w parki. Są one zbyt skomplikowane i ważne, aby je skrócić i przedstawić w uproszczony sposób, przez co wprowadzają w błąd na polu bitwy. Niech bohaterstwo zostanie zapamiętane.
Niech przyczyny pozostaną w klasie.

Karol Edward Heisler - 28.11.2004

Jeśli jesteś nauczycielem i badaczem wojny secesyjnej, to zdajesz sobie sprawę, że „bohaterowie” tych pól bitewnych mieli, zdaniem uczestników, niewiele wspólnego z pojęciem niewolnictwa.
Bez wątpienia niewolnictwo przyspieszyło wojnę, z czym nie można się spierać. Powiedziawszy to, myślę, że te miejsca są reliktami wielu innych cennych lekcji, których mogą się nauczyć odwiedzający je ludzie. Parki te zostały w dużej mierze stworzone przez mężczyzn, którzy tam walczyli i gdyby „przyczyny” wojny były kontekstowo ważne dla tych, którzy przeżyli, to przyczyny zostałyby upamiętnione od samego początku. Te pomniki honorują coś zupełnie innego, a myśl współczesnych historyków rewidujących cel tych dziedzin jest obarczona możliwością, że wynikiem tego będzie trywializacja prawdziwych kontekstów.
Pomyśl o tym, jakie zamierzenia twórców tych honorowych miejsc zaplanowali, by były polami bitew ze świadomością, że najbardziej dla nich stworzyli je weterani Unii.

Michał Zielony - 27.11.2004

Muszę powiedzieć, że jako nauczyciel i uczony z czasów wojny secesyjnej nie umniejszam heroizmu na polu bitwy – w rzeczywistości z pewnością dużo o tym mówię – ale nigdy nie sądziłem, że pójście na wojnę jest szczególnie heroiczne ze strony ludzi z przekonania, że ​​powinni mieć prawo do posiadania innych istot ludzkich. I proszę mi nie mówić, że południowcy próbowali zachować „wolność” i „prawa państwa”.

Karol Edward Heisler - 17.11.2004

Och, zrób to po swojemu! Pozwólcie, że przedstawię sugestię, aby upewnić się, że mamy właściwy „kontekst” na tych polach bitwy, musimy być dokładni.
Co powiesz na pomniki na wodzie przedstawiające niewolniczą rodzinę docierającą w czasie do armii profesorów historii machających sztandarem „Publikuj albo zgiń” na dymnym wietrze politycznej poprawności?
Na pewno nie chcielibyśmy pozostawić żadnych niedoskonałości kontekstowych na polach bitew przy następnej próbie uhonorowania poległych.

Oskar Szambelan - 17.11.2004

Powiedz mi, kiedy bohaterowie armii południa schwytali czarnych bohaterów armii północnej, co zrobili z tymi schwytanymi?

A może upamiętnienie żołnierzy, którzy zostali zmasakrowani lub zesłani do niewoli, jest po prostu „słodkie?”

Karol Edward Heisler - 16.11.2004

„Rozważ następującą obserwację. Wiele z naszych zabytków i muzeów z czasów wojny secesyjnej charakteryzuje się wyraźnym brakiem kontekstu. Na przykład w miejscach takich jak Fredericksburg i Narodowy Park Wojskowy Spotsylvania można znaleźć świątynie dla geniuszu wojskowego Lee i Jacksona, składając hołdy „wszystkim bohaterom”, którzy zginęli po obu stronach, oraz szczegółowe relacje z bitew stoczonych tam . To, czego nie znajdziesz, to odniesienia do niewolnictwa, sekcjonizmu i innych elementów podziału politycznego i kulturowego, który dał początek wojnie”.

. jest po prostu zbyt słodki! Cóż, do diabła, wyrzućmy te święte miejsca, w większości ufundowane przez ludzi, którzy tam walczyli, z lekcjami, których uczyli rewizjoniści z czasów ostatnich. Pomyśl, jak dobrze i mniej winny poczuje się winny! Czy powinniśmy dalej pytać, dlaczego „wartości” zatriumfowały w listopadzie tego roku.


Pytania i odpowiedzi badawcze: James McPherson na temat rozumienia historii poprzez empatię

emerytowany profesor James McPherson, zdobywca nagrody Pulitzera, autor historii wojny secesyjnej z 1988 roku Okrzyk bojowy wolnościrozmawiał z PAW o kontrowersji wokół konfederackich pomników.

Czy pomniki konfederatów powinny zostać usunięte?

Z pewnością mogę sympatyzować z poglądem, że ludzie, którzy walczyli o rozbicie Stanów Zjednoczonych w celu zachowania niewolnictwa, nie powinni być celebrowani. Ale stało się. Wiele z tych pomników, które wzniesiono od około 1890 do 1920 roku, ilustruje mentalność Konfederacji o „przegranej sprawie”. Myślę, że należy to rozumieć jako część mitologii wojny secesyjnej — a ludzie żyją tyleż mitami, co rzeczywistością. Jeśli próbujesz to wymazać, tracisz ważną część naszego rozumienia historii.

Jako historyk nie podoba mi się pomysł zakazania posągów. Myślę, że lepszym sposobem byłoby pozostawienie większości tych pomników tam, gdzie są, z jakimś wyjaśnieniem, kto je umieścił, kiedy, dlaczego i za czym się opowiadają.

Czy nie było wielu pomników konfederackich wzniesionych w latach 50. i 60., aby stawić opór desegregacji?

Jest to z pewnością prawdą w przypadku powszechnego używania flagi Konfederacji. Ale większość pomników, które można zobaczyć na placach sądowych na południu, wzniesiono znacznie wcześniej.

Niektórzy zwracają uwagę, że dziś w Niemczech nie ma pomników poświęconych nazistom. Czym to się różni?

Po pierwsze, nasza wojna była wojną domową, a nie zagraniczną. Po drugie, okupacja Niemiec trwała znacznie dłużej niż federalna okupacja Południa podczas odbudowy. Nie znalazłbyś żadnego z tych pomników wznoszących się, gdy wciąż były tam wojska federalne.

Co sądzisz o zmianie nazwy uczelni w Yale na imię Johna C. Calhouna, który popierał niewolnictwo, ale zmarł przed wojną secesyjną?

Mam co do tego mieszane uczucia. Ponownie próbujesz wymazać część historii instytucji. Calhoun był studentem Yale, był bardzo prominentnym Amerykaninem, senatorem i wiceprezydentem. Z drugiej strony to, za czym opowiadał, było odrażające.

Widzę więc oba punkty widzenia. Przypuszczam, że jest to część mojego treningu jako historyka. Historycy mają widzieć punkt widzenia aktorów w historii, nawet jeśli się z nimi nie zgadzają. Są częścią historii.

Zawsze istnieje pokusa, i z pewnością byłam w niebezpieczeństwie ulegnięcia jej, osądzania przeszłości według standardów teraźniejszości. Myślę, że historycy muszą wczuć się w ludzi sprzed 100 do 150 lat, nawet jeśli nie podoba nam się to, za czym opowiadali, aby zrozumieć, za czym opowiadali się i dlaczego. Łatwo nam powiedzieć, że ci ludzie byli źli – spójrz, w co wierzyli. Ale byli wytworami swoich czasów, a ich przekonania były szeroko rozpowszechnione.


Odpowiadamy historykom, którzy krytykowali projekt 1619

Pięcioro historyków napisało do nas ze swoimi zastrzeżeniami. Nasz redaktor naczelny odpowiada.

Poniższy list został opublikowany w numerze The New York Times Magazine z 29 grudnia.

Piszemy jako historykom, aby wyrazić nasze silne zastrzeżenia co do ważnych aspektów Projektu 1619. Projekt ma na celu zaproponowanie nowej wersji amerykańskiej historii, w której niewolnictwo i biała supremacja stają się dominującymi tematami organizacyjnymi. The Times ogłosił ambitne plany udostępnienia projektu szkołom w postaci programów nauczania i związanych z nimi materiałów instruktażowych.

Przyklaskujemy wszystkim wysiłkom zmierzającym do zajęcia trwałego znaczenia niewolnictwa i rasizmu w naszej historii. Niektórzy z nas poświęcili tym wysiłkom całe życie zawodowe i wszyscy ciężko pracowaliśmy, aby je rozwijać. Podnoszenie głębokich, niepokojących pytań o niewolnictwo oraz przeszłość i teraźniejszość narodu, tak jak robi to Projekt 1619, jest godną pochwały i pilną służbą publiczną. Niemniej jednak jesteśmy przerażeni niektórymi błędami merytorycznymi w projekcie i zamkniętym procesem, który za nim stoi.

Tych błędów, które dotyczą ważnych wydarzeń, nie można opisać jako interpretacji lub „ramowania”. Są to sprawy weryfikowalnych faktów, na których opiera się zarówno rzetelna nauka, jak i uczciwe dziennikarstwo. Sugerują przemieszczenie rozumienia historycznego przez ideologię. Odrzucenie zarzutów na tle rasowym – że są to zarzuty tylko „białych historyków” – potwierdziło to przemieszczenie.

W sprawie rewolucji amerykańskiej, kluczowej dla jakiejkolwiek historii naszej historii, projekt twierdzi, że założyciele ogłosili niepodległość kolonii od Wielkiej Brytanii „w celu zapewnienia kontynuacji niewolnictwa”. To nie jest prawda. Gdyby było to możliwe do poparcia, zarzut byłby zdumiewający — jednak każde stwierdzenie oferowane przez projekt w celu jego potwierdzenia jest fałszywe. Niektóre inne materiały zawarte w projekcie są zniekształcone, w tym twierdzenie, że „w większości” czarni Amerykanie walczyli o wolność „same”.

Jeszcze inny materiał wprowadza w błąd. Projekt krytykuje poglądy Abrahama Lincolna na temat równości rasowej, ale ignoruje jego przekonanie, że Deklaracja Niepodległości proklamowała powszechną równość zarówno dla czarnych, jak i białych, co wielokrotnie popierał wobec potężnych białych supremacjonistów, którzy mu się sprzeciwiali. Projekt ignoruje również porozumienie Lincolna z Frederickiem Douglassem, że Konstytucja była, słowami Douglassa, „CHWALNYM DOKUMENTEM WOLNOŚCI”. Zamiast tego projekt twierdzi, że Stany Zjednoczone zostały oparte na niewolnictwie rasowym, argumentu odrzuconym przez większość zwolenników abolicjonizmu i głoszonym przez orędowników niewolnictwa, takich jak John C. Calhoun.

Projekt 1619 nie został przedstawiony jako poglądy poszczególnych autorów — poglądy, które w niektórych przypadkach, na przykład w przypadku rzekomych bezpośrednich powiązań między niewolnictwem a nowoczesnymi praktykami korporacyjnymi, jak dotąd nie wykazały żadnej empirycznej prawdziwości ani wiarygodności i zostały poważnie zakwestionowane przez inni historycy. Zamiast tego projekt jest oferowany jako autorytatywna relacja, która nosi imprimatur i wiarygodność The New York Times. Osoby związane z projektem zapewniały opinię publiczną, że jego materiały zostały ukształtowane przez panel historyków i zostały skrupulatnie sprawdzone. Jednak proces pozostaje nieprzejrzysty. Nazwiska tylko niektórych zaangażowanych historyków zostały ujawnione, a zakres ich zaangażowania jako „konsultantów” i kontrolerów faktów pozostaje niejasny. Selektywna przejrzystość pogłębia naszą troskę.

Prosimy, aby The Times, zgodnie z własnymi wysokimi standardami dokładności i prawdziwości, wydał wyraźne poprawki wszystkich błędów i zniekształceń przedstawionych w Projekcie 1619. Prosimy również o usunięcie tych błędów z wszelkich materiałów przeznaczonych do użytku w szkołach, a także we wszystkich dalszych publikacjach, w tym w książkach noszących nazwę The New York Times. Prosimy na koniec, aby The Times w pełni ujawnił proces, w którym materiały historyczne były i nadal są gromadzone, sprawdzane i uwierzytelniane.

Victoria Bynum, wybitna emerytowana profesor historii, Texas State University
James M. McPherson, George Henry Davis 1886 emerytowany profesor historii amerykańskiej na Uniwersytecie Princeton
James Oakes, wybitny profesor, Graduate Center, City University of New York
Sean Wilentz, George Henry Davis 1886 profesor historii Ameryki na Uniwersytecie Princeton
Gordon S. Wood, emerytowany profesor Uniwersytetu Alva O. Wade i emerytowany profesor historii na Uniwersytecie Brown.

Odpowiedź redaktora:

Od 1619 Projekt został opublikowany w sierpniu, otrzymaliśmy wiele opinii od czytelników, wielu z nich to pedagogów, naukowców i historyków. Większość pozytywnie zareagowała na projekt, ale pojawiły się również uwagi krytyczne. Niektóre określiłbym jako konstruktywne, zauważając epizody, które mogliśmy przeoczyć, inne potraktowały pracę bardziej surowo. Z radością przyjmujemy cały ten wkład, ponieważ pomaga nam to w dalszym głębokim przemyśleniu tematu niewolnictwa i jego spuścizny.

List od profesorów Bynuma, McPhersona, Oakesa, Wilentza i Wooda różni się od poprzedniej krytyki, którą otrzymaliśmy, tym, że zawiera pierwszą poważną prośbę o sprostowanie. Znamy obiekcje autorów listów, ponieważ czterech z nich udzieliło wywiadów w ostatnich miesiącach przez World Socialist Web Site. Cieszymy się, że możemy bezpośrednio odpowiedzieć na niektóre z ich zastrzeżeń.

Chociaż szanujemy pracę sygnatariuszy, doceniamy ich motywację naukową i przyklaskujemy staraniom, jakie podjęli w swoich pismach w celu naświetlenia przeszłości narodu, nie zgadzamy się z ich twierdzeniem, że nasz projekt zawiera istotne błędy merytoryczne i kieruje się ideologia, a nie historyczne zrozumienie. Chociaż z zadowoleniem przyjmujemy krytykę, nie uważamy, że prośba o poprawki do Projektu 1619 jest uzasadniona.

Projekt miał na celu zajęcie się marginalizacją historii Afroamerykanów w opowiadaniu naszej narodowej historii i zbadanie spuścizny niewolnictwa we współczesnym amerykańskim życiu. Sami nie jesteśmy historykami, to prawda. Jesteśmy dziennikarzami wyszkolonymi do patrzenia na bieżące wydarzenia i sytuacje i zadawania pytania: Dlaczego tak jest? W przypadku uporczywego rasizmu i nierówności, które nękają ten kraj, odpowiedź na to pytanie zaprowadziła nas nieubłaganie w przeszłość – i to nie tylko dla tego projektu. Twórca projektu, Nikole Hannah-Jones, pisarka redakcji magazynu, konsekwentnie wykorzystywała historię do informowania swojego dziennikarstwa, przede wszystkim w swojej pracy nad segregacją edukacyjną (za pracę, za którą została wyróżniona licznymi wyróżnieniami, w tym stypendium MacArthura).

Chociaż możemy nie być historykami, poważnie traktujemy odpowiedzialność za dokładne przedstawianie historii czytelnikom The New York Times. Autorzy listów wyrażają zaniepokojenie „zamkniętym procesem” i nieprzejrzystym „panelem historyków”, więc chciałbym wyjaśnić, jakie kroki podjęliśmy. Nie skompletowaliśmy formalnego panelu do tego projektu. Zamiast tego, na wczesnych etapach rozwoju, konsultowaliśmy się z licznymi badaczami historii Afroamerykanów i dziedzin pokrewnych, na grupowym spotkaniu w The Times, a także w serii indywidualnych rozmów. (Pięciu z tych, którzy początkowo konsultowali się z nami — Mehrsa Baradaran z Uniwersytetu Kalifornijskiego, Irvine Matthew Desmond i Kevin M. Kruse, obaj z Princeton University oraz Tiya Miles i Khalil G. Muhammad, obaj z Uniwersytetu Harvarda — publikowało artykuły w numerze). Po tych konsultacjach pisarze prowadzili własne badania, szeroko czytając, badając pierwotne dokumenty i artefakty oraz przeprowadzając wywiady z historykami. Na koniec, podczas procesu sprawdzania faktów, nasi badacze dokładnie przejrzeli wszystkie artykuły w tym numerze z ekspertami z danej dziedziny. Nie różni się to od tego, co robimy w każdym artykule.

Jak dobrze wiedzą autorzy pięciu listów, często toczą się debaty, nawet wśród ekspertów z danej dziedziny, na temat tego, jak postrzegać przeszłość. Zrozumienie historyczne nie jest ustalone, jest stale dostosowywane przez nowe badania i nowe głosy. W świecie historii akademickiej istnieją różne poglądy, jeśli nie na temat tego, co się dokładnie wydarzyło, to na temat tego, dlaczego to się stało, kto to spowodował, jak interpretować motywacje aktorów historycznych i co to wszystko znaczy.

Fragmenty cytowane w liście, dotyczące przyczyn rewolucji amerykańskiej i postaw wobec równości Czarnych Abrahama Lincolna, są tego dobrymi przykładami. Oba znajdują się w głównym eseju Hannah-Jones. Nie możemy twierdzić, że studiowaliśmy okres rewolucyjny tak długo, jak niektórzy sygnatariusze, ani nie zakładamy, że powiemy im wszystko, czego jeszcze nie wiedzą, ale myślę, że byłoby przydatne, aby czytelnicy usłyszeli, dlaczego uważamy, że Hannah- Twierdzenie Jonesa, że ​​„jednym z głównych powodów, dla których koloniści zdecydowali się ogłosić swoją niezależność od Wielkiej Brytanii, było to, że chcieli chronić instytucję niewolnictwa”, jest ugruntowane w zapisach historycznych.

Prace różnych historyków, w tym Davida Waldstreichera i Alfreda W. i Ruth G. Blumrosen, potwierdzają tezę, że niepokój wśród właścicieli niewolników w koloniach związany z rosnącymi nastrojami antyniewolniczymi w Wielkiej Brytanii i rosnącymi regulacjami imperialnymi pomogły zmotywować rewolucję. Jednym z głównych epizodów, do których odnoszą się ci i inni historycy, jest przełomowa decyzja brytyjskiego sądu najwyższego z 1772 r. w sprawie Somerset przeciwko Stewartowi. Sprawa dotyczyła brytyjskiego agenta celnego Charlesa Stewarta, który kupił zniewolonego mężczyznę o imieniu Somerset i zabrał go do Anglii, gdzie na krótko uciekł. Stewart schwytał Somerset i planował sprzedać go i wysłać na Jamajkę, tylko po to, by główny sędzia, lord Mansfield, uznał to za niezgodne z prawem, ponieważ niewolnictwo ruchowe nie było wspierane przez angielskie prawo zwyczajowe.

Prawdą jest, jak zauważył profesor Wilentz w innym miejscu, że decyzja Somerset nie zagrażała prawnie niewolnictwu w koloniach, niemniej jednak orzeczenie wywołało sensację. Liczne gazety kolonialne ogłaszały go i ostrzegały przed tyranią, którą reprezentował. Wielu historyków zwracało uwagę, że częściowo z powodu sprawy Somerset niewolnictwo połączyło inne kwestie, pomagając stopniowo oddzielić patriotów i ich rządy kolonialne. Brytyjczycy często próbowali podkopać patriotów, drwiąc z ich hipokryzji w walce o wolność, jednocześnie trzymając Afrykanów w niewoli, a urzędnicy kolonialni wielokrotnie zachęcali zniewolonych ludzi do szukania wolności poprzez ucieczkę na linie brytyjskie. Ze swojej strony, duża liczba zniewolonych zaczęła postrzegać walkę jako walkę między wolnością a ciągłym ujarzmieniem. Jak pisze Waldstreicher: „Sojusz czarno-brytyjskich zdecydowanie popchnął plantatorów w tych [południowych] stanach w kierunku niepodległości”.

Zwieńczeniem tego była Proklamacja Dunmore'a, wydana pod koniec 1775 r. przez kolonialnego gubernatora Wirginii, która oferowała wolność każdemu zniewolonemu człowiekowi, który uciekł z jego plantacji i wstąpił do armii brytyjskiej. Członek delegacji Karoliny Południowej do Kongresu Kontynentalnego napisał, że akt ten przyczynił się bardziej do zerwania więzi między Wielką Brytanią a jej koloniami „niż jakikolwiek inny środek, o którym można by pomyśleć”. Historyk Jill Lepore pisze w swojej ostatniej książce „These Truths: A History of the United States”: „Nie podatki i herbatę, nie strzały w Lexington i Concord, nie oblężenie Bostonu, raczej to był ten akt, Oferta Dunmore'a wolności niewolnikom, która przechyliła szalę na korzyść amerykańskiej niepodległości. A jednak ilu współczesnych Amerykanów kiedykolwiek o tym słyszało? Zniewoleni ludzie w tamtym czasie z pewnością o tym wiedzieli. Podczas rewolucji tysiące szukały wolności, schroniąc się u sił brytyjskich.

Jeśli chodzi o stosunek Lincolna do równości Czarnych, autorzy listów sugerują, że Hannah-Jones była niesprawiedliwie surowa wobec naszego 16. prezydenta. Trzeba przyznać, że w eseju obejmującym kilka stuleci i obejmującym zakres od osobistych do historycznych, nie zamierzała w pełni zbadać jego ciągle zmieniających się poglądów na temat abolicji i praw czarnych Amerykanów. Daje jednak ważną lekcję historyczną, po prostu przypominając opinii publicznej, która ma tendencję do postrzegania Lincolna jako świętego, że przez większą część swojej kariery wierzył, że koniecznym warunkiem wolności byłby plan zachęcenia czterech milionów ludzi, którzy wcześniej byli zniewoleni. opuścić kraj. Oczywiście pod koniec życia poglądy rasowe Lincolna znacznie ewoluowały w kierunku prawdziwej równości. Jednak historia abolicji staje się bardziej skomplikowana i bardziej pouczająca, gdy czytelnicy zrozumieją, że nawet Wielki Emancypator miał ambiwalentny stosunek do pełnego czarnego obywatelstwa.

Autorzy listów protestują również, że Hannah-Jones i szerzej autorzy projektu ignorują podziw Lincolna, który dzielił z Frederickiem Douglassem, dla zaangażowania na rzecz wolności opowiedzianego w Konstytucji. Wydaje mi się, że jest to bardziej ogólny punkt sporny. Autorzy uważają, że rewolucja i konstytucja zapewniły ramy dla ostatecznego zniesienia niewolnictwa i równości czarnych Amerykanów, a nasz projekt w niewystarczającym stopniu przypisuje się zarówno założycielom, jak i dziewiętnastowiecznym przywódcom republikańskim, takim jak Lincoln, Thaddeus Stevens, Charles Sumner i innym za ich wkład w osiągnięcie tych celów.

Może być prawdą, że w mniej egalitarnym systemie rządów niewolnictwo trwałoby dłużej, ale Stany Zjednoczone nadal były jednym z ostatnich krajów w obu Amerykach, które zniosły tę instytucję — po nas zrobiły to tylko Kuba i Brazylia. I chociaż nasz system demokratyczny z pewnością doprowadził do wielu postępowych postępów w zakresie praw grup mniejszościowych w ciągu ostatnich dwóch stuleci, postępy te, jak twierdzi Hannah-Jones w swoim eseju, prawie zawsze były wynikiem walk politycznych i społecznych, w których Afroamerykanie generalnie przejęli inicjatywę, a nie jako wypracowanie immanentnej logiki Konstytucji.

A jednak mimo wszystko trudno jest twierdzić, że równość czarnoskórych Amerykanów kiedykolwiek została naprawdę osiągnięta – nie w 1776, nie w 1865, nie w 1964, nie w 2008 i nie dzisiaj. Samo założenie Projektu 1619 jest takie, że wiele nierówności, które nadal nękają naród, jest bezpośrednim wynikiem niezagojonej rany powstałej w wyniku 250 lat niewolnictwa i dodatkowego stulecia obywatelstwa drugiej kategorii i białej supremacji. terroryzm wymierzony w Czarnych (razem te dwa okresy stanowią 88 procent naszej historii od 1619 roku). Te nierówności były punktem wyjścia naszego projektu — fakty, że, biorąc tylko kilka przykładów, czarni mężczyźni prawie sześć razy częściej trafiają do więzienia niż biali, lub że czarne kobiety są trzy razy bardziej narażone na śmierć urodzeń jako białych kobiet, lub że mediana bogactwa rodzinnego dla białych ludzi wynosi 171 000 USD, w porównaniu z zaledwie 17 600 USD dla osób czarnoskórych. Nieokiełznana dyskryminacja, z jaką czarni nadal spotykają się w niemal każdym aspekcie amerykańskiego życia, sugeruje, że ani ramy Konstytucji, ani usilne wysiłki przywódców politycznych w przeszłości i teraźniejszości, zarówno białych, jak i czarnych, nie były jeszcze w stanie osiągnąć demokratyczne ideały założenia dla wszystkich Amerykanów.

To ważna dyskusja i nie możemy się doczekać jej kontynuacji. W tym celu planujemy w przyszłym roku zorganizować publiczne rozmowy wśród naukowców o różnych perspektywach na temat amerykańskiej historii. Krytyka naszego projektu w dobrej wierze tylko pomaga nam go udoskonalić i ulepszyć — jest to dla nas ważny cel teraz, gdy jesteśmy w trakcie rozwijania go w książkę. Na przykład słyszeliśmy od kilku uczonych, którzy deklarują, że bardzo podziwiają projekt, ale żałują, że nie zawiera on wzmianki o niewolnictwie afrykańskim na hiszpańskiej Florydzie w stuleciu przed 1619 rokiem. dzięki temu, że został wprowadzony w koloniach angielskich, ta informacja zwrotna pomogła nam zastanowić się nad tym, jak ważne jest rozważenie prehistorii okresu, którego dotyczy nasz projekt.

Cenne krytyki mogą pochodzić z wielu źródeł. List błędnie postrzega nasze postawy, gdy zarzuca nam odrzucenie zarzutów ze względu na rasę. Wydaje się to być odniesieniem nie do czegokolwiek opublikowanego w samym Projekcie 1619, ale raczej do listopadowego posta Hannah-Jones na Twitterze, w którym kwestionowała, czy „biali historycy” zawsze tworzyli obiektywne relacje z amerykańskiej historii. Jak to często bywa na Twitterze, ważny jest kontekst. W tym przypadku Hannah-Jones odpowiadała na post, ponieważ został usunięty, od innego użytkownika, twierdząc, że wielu „białych historyków” sprzeciwiało się projektowi, ale nie chcieli się odezwać. W swojej odpowiedzi starała się podkreślić, że w przeważającej części historię tego kraju opowiadali biali historycy (niektórzy, jak w przypadku Szkoły Dunninga, która rażąco opacznie edukowała Amerykanów na temat historii Rekonstrukcja przez większą część XX wieku doprowadziła do powstania relacji, które były głęboko wadliwe) i że aby naprawdę zrozumieć pełnię i złożoność historii naszego narodu, potrzebujemy większej różnorodności głosów, które opowiadają.

Przede wszystkim to jest to, co mieliśmy nadzieję, że nasz projekt zrobi: rozszerzy czytelnikowi poczucie amerykańskiej przeszłości. (W ten sposób niektórzy edukatorzy używają go, aby uzupełnić swoje nauczanie historii Stanów Zjednoczonych). To właśnie robili autorzy listów, na różne sposoby, w ciągu swoich wybitnych karier i w swoich licznych książkach. Chociaż możemy się nie zgadzać w niektórych ważnych sprawach, jesteśmy wdzięczni za ich wkład i zainteresowanie dyskusją na te fundamentalne pytania dotyczące historii kraju.


Czy jesteś autorem?

Wypełnione świeżymi interpretacjami i informacjami, przebijające stare mity i kwestionujące nowe, Okrzyk bojowy wolności bezsprzecznie stanie się standardową jednotomową historią wojny secesyjnej.

Dynamiczna narracja Jamesa McPhersona w pełni integruje wydarzenia polityczne, społeczne i militarne, które napełniły dwie dekady od wybuchu jednej wojny w Meksyku do zakończenia drugiej w Appomattox. Pełna dramatyzmu i analitycznego wglądu książka żywo opowiada o doniosłych epizodach, które poprzedziły wojnę secesyjną – decyzja Dreda Scotta, debaty Lincoln-Douglas, nalot Johna Browna na prom Harpera – a następnie przechodzi do mistrzowskiej kroniki wojny samą w sobie – bitwy, strategiczne manewry po obu stronach, politykę i osobowości. Na szczególną uwagę zasługują nowe poglądy McPhersona na takie kwestie, jak kwestia ekspansji niewolnictwa w latach 50. XIX wieku, pochodzenie Partii Republikańskiej, przyczyny secesji, wewnętrzny sprzeciw i sprzeciw antywojenny na Północy i Południu oraz przyczyny zwycięstwo.

Tytuł książki nawiązuje do odczuć, które kształtowały zarówno północne, jak i południowe poglądy na konflikt: Południe odłączyło się w imię wolności samostanowienia i samorządności, o którą walczyli ich ojcowie w 1776 r., podczas gdy Północ trwała w obronie Unii założonej przez tych ojców jako bastion amerykańskiej wolności. W końcu Północ musiała zmierzyć się z podstawową przyczyną wojny – niewolnictwem – i przyjąć politykę emancypacji jako drugi cel wojny. To „nowe narodziny wolności”, jak nazwał je Lincoln, stanowi najdumniejsze dziedzictwo najkrwawszego konfliktu w Ameryce.

Ten autorytatywny tom wyjaśnia tę ogromną i zagmatwaną „drugą rewolucję amerykańską”, którą nazywamy wojną secesyjną, wojną, która przekształciła naród i poszerzyła nasze dziedzictwo wolności.

Generał John A. Wickham, dowódca słynnej 101. Dywizji Powietrznodesantowej w latach 70., a następnie szef sztabu armii, odwiedził kiedyś pole bitwy pod Antietam. Patrząc na Bloody Lane, gdzie w 1862 r. kilka ataków Unii zostało brutalnie odpartych, zanim w końcu się przedarły, zdumiał się: „Nie można dziś zmusić amerykańskich żołnierzy do takiego ataku”. Dlaczego ci ludzie raz po raz ryzykowali pewną śmiercią w niezliczonych krwawych bitwach i czterech długich, okropnych latach? Dlaczego konwencjonalna mądrość – że żołnierze w miarę postępu wojny stają się coraz bardziej cyniczni i rozczarowani – nie sprawdziła się w wojnie domowej?

Chodzi o to pytanie...dlaczego oni walczyli– że James McPherson, wybitny amerykański historyk wojny secesyjnej, teraz zwraca jego uwagę. Pokazuje, że wbrew temu, w co wierzy wielu uczonych, żołnierze wojny secesyjnej byli mocno przekonani o ideałach, o które walczyli przez cały konflikt. Motywowani obowiązkiem i honorem, a często wiarą religijną, ludzie ci często pisali o swej silnej wierze w sprawę, za którą walczyli: zasady wolności, wolności, sprawiedliwości i patriotyzmu. Żołnierze po obu stronach nawiązywali do Ojców Założycieli i ideałów rewolucji amerykańskiej. Walczyli w obronie swojego kraju, albo Unii – „najlepszego rządu, jaki kiedykolwiek powstał” – albo stanów Konfederacji, gdzie ich domy i rodziny były oblężone. I walczyli w obronie swojego honoru i męskości. „Nie chciałbym wracać do domu z nazwiskiem couhard”, napisał jeden szeregowy z Massachusetts, a inny z Ohio powiedział: „Moja żona prędzej dowie się o mojej śmierci niż o hańbie”. Nawet po trzech latach krwawych bitew ponad połowa żołnierzy Unii dobrowolnie zaciągnęła się ponownie. „Podczas gdy obowiązek wzywa mnie tutaj, a mój kraj domaga się moich usług, powinienem być gotów złożyć ofiarę” – napisał jeden z mężczyzn do protestujących rodziców. A inny żołnierz powiedział po prostu: „Nadal kocham swój kraj”.

McPherson czerpie z ponad 25 000 listów i prawie 250 prywatnych pamiętników od mężczyzn po obu stronach. Żołnierze wojny secesyjnej byli jednymi z najbardziej wykształconych żołnierzy w historii, a większość z nich często pisała do domu, ponieważ był to jedyny sposób, w jaki mogli pozostać w kontakcie z domami, które wielu z nich opuściło po raz pierwszy w życiu. Co znamienne, ich listy były również nieocenzurowane przez władze wojskowe i są wyjątkowo szczere w swojej krytyce i szczegółowo opisane w sprawozdaniach z marszów i bitew, relacji między oficerami a żołnierzami, debat politycznych i morale. Dla sprawy i towarzyszy pozwala tym żołnierzom opowiedzieć własne historie własnymi słowami, aby stworzyć relację, która jest zarówno głęboko poruszająca, jak i znacznie prawdziwsza niż większość książek o wojnie.

Okrzyk bojowy wolności, nagrodzony Pulitzerem McPherson opis wojny secesyjnej, był ogólnokrajowym bestsellerem, który Hugh Brogan, w New York Times, zwany „pisaniem historii najwyższej klasy”. Dla sprawy i towarzyszy zasługuje na podobne pochwały, ponieważ mistrzowska proza ​​McPhersona i własne słowa żołnierzy łączą się, tworząc zarówno ważną książkę o często pomijanym aspekcie naszej krwawej wojny domowej, jak i poruszającą relację o ludziach, którzy w niej walczyli.


James B. McPherson

Generał James Birdseye McPherson był najwyższym rangą żołnierzem Ohio, który zginął w wojnie secesyjnej.

James McPherson urodził się 14 listopada 1828 roku w Clyde w stanie Ohio. W 1847 otrzymał nominację do Akademii Wojskowej Stanów Zjednoczonych w West Point. Ukończył studia w 1851 roku. Po roku nauczania w West Point McPherson został inżynierem w wojsku.

Po wybuchu wojny secesyjnej McPherson został awansowany do stopnia podpułkownika. Służył pod Ulyssesem S. Grantem w bitwie pod Shiloh i był głównym inżynierem Granta. McPherson udowodnił również, że jest zdolnym liderem na polu bitwy. Osiągnął stopień generała brygady wczesnym latem 1862 i powierzył dowództwo sił wysłanych do pomocy generałowi Williamowi Rosecransowi i jego armii w Koryncie w stanie Missisipi. McPherson awansował do stopnia generała majora w październiku 1862 roku i służył pod dowództwem Granta w Armii Tennessee podczas kampanii w Vicksburgu.

W 1864 roku McPherson służył u generała Williama T. Shermana i brał udział w natarciu Shermana na Atlantę. W bitwie z armią konfederatów Johna Bell Hooda 22 sierpnia 1864 roku McPherson zginął. Na wieść o śmierci McPhersona generał Grant stwierdził: „W jego śmierci armia straciła jednego ze swoich najzdolniejszych, najczystszych i najlepszych generałów”. i każda tkanka była w pełnym ruchu, gdy jego bohaterskie cechy błyszczały jak gwiazda w najciemniejszą noc”.


Czas na dekonfederację podręcznika „The American Journey”: list otwarty do Jamesa McPhersona

Dlaczego podręcznik Jamesa McPhersona (po lewej) nie mówi tego samego o secesji i wojnie domowej, co jego słynna historia wojny (po prawej)? Może nigdy tego nie napisał?

13 maja 2015 usłyszałem cię w Politics & Prose, niezależnej księgarni w Waszyngtonie. Być może widziałeś mnie na widowni, a później w kolejce pytań. (Spotkaliśmy się kilka razy, ostatnio dwa lata temu, kiedy szliśmy razem z jednej części cmentarza Arlington do drugiej, aby pochować z wojskowymi honorami dwa ciała wydobyte z wraku Monitor.) W końcu jednak porzuciłem linię pytań, ponieważ moje pytanie miało być krytyczne, a nawet żenujące, i nie wypadało zawstydzać cię przed publicznością z trasy książkowej.

Ostatnie wydarzenia przekonały mnie jednak, że muszę zadać Ci więcej niż jedno pytanie, nie o Twoją najnowszą książkę, ale o Twój podręcznik do gimnazjum, Amerykańska podróż. Poproszę ich tutaj, w tym liście wysłanym do ciebie i do History News Network, HNN, gdzie przynajmniej część profesji historycznej przybywa, aby dowiedzieć się o sobie.

Może nie będziesz zawstydzony. Zobaczmy.

Zacznę od dokładnego przeciwieństwa krytyki. Dekady temu kupiłem twoją jednotomową historię wojny secesyjnej, Okrzyk bojowy wolności, w twardej oprawie. To moja książka „idź do” o wojnie — rzeczywiście, przez lata umieszczałem obok niego wszystkie moje inne ogólne historie wojny, pod hasłem „McPher”, bez względu na to, kto je napisał. W ten sposób nie muszę pamiętać nazwisk innych autorów, pamiętam tylko twoje.

O secesji i Konfederacji mówił Pan na Polityce i Prozie oraz w In Okrzyk wojenny że stany południowe dokonały secesji w związku z niewolnictwem i jego rozszerzeniem, a nie dla praw stanów. Nie robiłem notatek w księgarni, ale w Okrzyk wojenny (s. 214) piszesz:

Konwencja Demokratów w Alabamie [poinstruowała] swoich delegatów, aby wystąpili z konwencji krajowej, jeśli partia odmówi przyjęcia platformy zobowiązującej się do federalnego kodeksu niewolniczego dla terytoriów. Inne niższe organizacje Demokratów Południowych poszły w ich ślady. W lutym Jefferson Davis przedstawił senatowi treść żądań południowych w rezolucjach, w których stwierdzał, że ani Kongres, ani legislatura terytorialna nie mogą „naruszyć konstytucyjnego prawa każdego obywatela Stanów Zjednoczonych do wnoszenia swojej własności niewolniczej na wspólne terytoria. '

W ten sposób przygotowałeś scenę, zauważając, że politycy z Południa nie popierali praw stanów w kwestii niewolnictwa. Zamiast tego nalegali, aby rząd federalny: wymagać niewolnictwo na terytoriach, nawet jeśli obywatele danego terytorium czuli i głosowali inaczej.[1]

Reszta twojego rozdziału o secesji w Okrzyk wojenny opowiada, jak secesyjna retoryka była nie tylko proniewolnictwem, ale także opierała się na białej supremacji. Cytujesz (s. 243) pastora z Południowej Karoliny: „Kaznodzieje abolicyjni będą pod ręką, by skonsumować małżeństwo twoich córek z czarnymi mężami”. I oczywiście cytujesz (s. 244) słynną przemowę Alexandra Stephensa, wygłoszoną wkrótce po tym, jak został wiceprzewodniczącym konfederacji:

Nasz nowy rząd opiera się na dokładnie odwrotnej idei, jego fundamenty są położone, jego kamień węgielny opiera się na wielkiej prawdzie, że Murzyn nie jest równy białemu człowiekowi, który niewoli. jest jego stanem naturalnym i normalnym.[2]

Zauważasz również (s. 245), że początkowych siedem stanów odłączyło się na długo przed tym, zanim rząd centralny zrobił cokolwiek przeciwko niewolnictwu w jakimkolwiek miejscu – „w istocie”, zaznaczasz, „kilka miesięcy przed objęciem urzędu przez Lincolna”. Konfederaci nie mogli więc mieć żadnych skarg do rządu centralnego, aw swoich dokumentach wyjaśniających secesję nie czynią żadnej.

Jednak w swoim podręczniku, który ukształtował poglądy milionów dzieci w wieku gimnazjalnym o secesji, Konfederacji i wojnie domowej, opowiadasz zupełnie inną historię. Amerykańska podróż jest prawdopodobnie największą pojedynczą książką, jaką kiedykolwiek zadano dziecku w gimnazjum. Dołączyłem go jako jeden z sześciu nowych podręczników, które recenzowałem do drugiego i bieżącego wydania Kłamstwa, które powiedział mi mój nauczyciel: wszystko, co w twoim amerykańskim podręczniku historii poszło źle, mimo że jest przeznaczony dla gimnazjum, a nie liceum, ze względu na znaczenie jego autorów: Joyce Appleby, Alana Brinkleya i Ciebie[3]. Twoje imiona znajdują się na okładce i na stronie tytułowej.

Ku mojemu smutkowi, ze wszystkich sześciu nowych historii, wszystkich napisanych po 2000 roku, twoja książka, Amerykańska podróż, jest zasadniczo najgorszym sposobem potraktowania przyczyny secesji Południa. Rzeczywiście, pokazuje wyraźny wpływ neokonfederatów, a nie dowody historyczne. Zdziwiło mnie to, ponieważ znam twoją biografię jako historyka, poczynając od twojego początkowego skupienia się na Afroamerykanach i abolicjonistach podczas wojny secesyjnej. Nagranie włączone Podróż strona praw autorskich opisuje Appleby'ego jako skupiającego się na XVII i XVIII wieku, a Brinkleya jako badacza Depresji i Nowego Ładu, podczas gdy ty jesteś opisany jako "autor 11 książek o epoce wojny secesyjnej". Z pewnością słusznie stwierdzam, że ty – a nie Appleby ani Brinkley – jesteś odpowiedzialny za „Jednostkę 6: Wojna domowa i rekonstrukcja”. Więc muszę zadać Ci łącznie dziesięć pytań dotyczących Amerykańska podróż.

Tutaj jest Podróż główne leczenie secesji:

Secedy południowe Lincoln i Republikanie obiecali, że nie będą zakłócać niewolnictwa tam, gdzie ono już istniało. Niemniej jednak wielu ludzi na Południu nie ufało partii, obawiając się, że rząd republikański nie będzie chronił praw i wolności Południa. 20 grudnia 1860 r. długotrwała groźba opuszczenia Unii przez Południe stała się rzeczywistością, kiedy Karolina Południowa zwołała specjalną konwencję i głosowała za secesją.

Z tego fragmentu większość czytelników wnioskuje — i wiem, bo niektórych z nich pytałem — że niewolnictwo było… nie powód secesji. (Zobacz ten wykres, który przedstawia wyniki ankiety przeprowadzonej wśród kilku tysięcy nauczycieli szkół podstawowych i średnich.) W końcu „Republikanie obiecali nie zakłócać niewolnictwa”. Powodem jest to, że [biali] Południowcy obawiali się o swoje „prawa i wolności”. Co to może oznaczać?

w Okrzyk bojowy wolności (s. 241), zadajesz właśnie to pytanie: „Jakie były te prawa i wolności, o które walczyli Konfederaci?” Tam odpowiadasz od razu: „Prawo posiadania niewolników, wolność zabrania tej własności na terytoria”.[4]

Pytanie #1: Dlaczego nie powiesz tego w Amerykańska podróż? Pozostawiasz to niejasne, aż do mistyfikacji. Na Podróż na następnej stronie jednak mówisz, dlaczego południowcy dokonali secesji. Oto twoje zdanie "ponieważ":

Teraz, ponieważ rząd krajowy naruszył tę umowę – odmawiając egzekwowania ustawy o zbiegłych niewolnikach i odmawiając stanom południowym równych praw na terytoriach – stany te miały prawo opuścić Unię.

Pytanie #2: Kiedy i gdzie „rząd krajowy” kiedykolwiek „odmówił wprowadzenia w życie ustawy o zbiegłym niewolniku”? Nie wiedziałem, że kiedykolwiek odmówił. Myślałem, że Stany Zjednoczone pod rządami Jamesa Buchanana, a wcześniej Franklina Pierce'a i Millarda Fillmore'a, usilnie próbowały wprowadzić w życie Ustawę o zbiegłych niewolnikach z 1850 roku, najbardziej drakońską ustawę uchwaloną w tym czasie w Stanach Zjednoczonych. Z pewnością żadne państwo południowe nie twierdzi, że rząd krajowy odmówił egzekwowania go w jakimkolwiek dokumencie secesyjnym (zob Czytelnik Konfederacji i Neokonfederacji). Wręcz przeciwnie, Karolina Południowa dokłada wszelkich starań, aby wskazać, że nie miała żadnej kłótni z „rządem krajowym”:

Rząd generalny, jako wspólny agent, uchwalił prawa wprowadzające w życie te postanowienia. Przez wiele lat te prawa były egzekwowane. Jednak rosnąca wrogość ze strony państw niebędących niewolnikami wobec instytucji niewolnictwa doprowadziła do lekceważenia ich zobowiązań.

Rzeczywiście, niektóre północne stany i miasta nie spełniły wymagań ustawy o zbiegłych niewolnikach, co rozwścieczyło odchodzące stany, jak to jasno wynika z dokumentów w naszej kolekcji, ale rząd federalny? Karolina Południowa nie zgłosiła żadnych skarg na jakąkolwiek politykę rządu federalnego przeciwko niewolnictwu. Dlaczego miałby? Lincoln nie objął nawet urzędu, a właściciele niewolników z Południa zdominowali administrację Buchanana. Południe również cieszyło się większością w Sądzie Najwyższym.

Pytanie 3: Kiedy i gdzie „rząd krajowy” kiedykolwiek „odmawiał stanom południowym równych praw na terytoriach?” Oczywiście „stany” nie mają żadnych praw na terytoriach, które prawdopodobnie chciałeś powiedzieć „południe”, a nie „stany południa”. Ale poza tym, czy to się kiedykolwiek wydarzyło?

Pozwólcie, że przedstawię wam moje zdanie na temat zmieniających się stanowisk Południowców będących właścicielami białych niewolników w kwestii równych praw na terytoriach.

● 1820: Kompromis w stanie Missouri: właściciele niewolników akceptują prawo dzielące zachodnie terytoria Stanów Zjednoczonych wzdłuż szerokości geograficznej granicy Missouri/Arkansas, na południe, aby być niewolnikami, a północ, aby być wolnymi.

● 1850: Teksas ogranicza swoje roszczenia do ziemi zgodnie z kompromisową linią Missouri, ale niewolnictwo może być dozwolone na północ od tej linii w Terytorium Utah, jeśli mieszkańcy tego terytorium tego sobie życzą. Z pewnością niektórzy Afroamerykanie żyli zniewoleni w Utah i nie zrobiono nic, aby ich uwolnić.

● 1854: właściciele niewolników otrzymują ustawę Kansas-Nebraska, uchylającą w szczególności kompromis z Missouri i pozwalającą białym osadnikom w Kansas i Nebrasce, czy zezwolić na niewolnictwo.

● 1857: właściciele niewolników otrzymują teraz orzeczenie, które odmawia wolnym stanom równych praw na terytoriach. Dred Scott, wspierany przez administrację Buchanana, wymaga od rządu federalnego zagwarantowania właścicielom niewolników prawa do zabierania niewolników na dowolne terytorium, niezależnie od poglądów jego mieszkańców.[6]

● 1860: właściciele niewolników domagają się teraz (w swoim skrzydle Partii Demokratycznej) kodeksu niewolników dla terytoriów, określającego, w jaki sposób rząd federalny zagwarantuje niewolnictwo zgodnie z wymogami Dred Scott. To żądanie pomogło w tym roku podzielić konwencję demokratów. Skrzydło Partii Douglasa opowiedziało się za przyznaniem [białym] Południowcom równych praw do zdobycia większości w legislaturze terytorialnej, aby uczynić terytoria niewolnikami lub wolnymi. Jednak do 1860 r., jak wskazujesz w swoim Okrzyk wojenny fragment cytujący Jeffersona Davisa, równe prawa nie wystarczały właścicielom niewolników z Południa. Administracja Buchanana była częścią radykalnego proniewolniczego skrzydła Partii i zrobiła wszystko, co mogła, aby zagwarantować niewolnictwo w Kansas, w tym tolerowanie oszustw wyborczych i przemocy.

Czy powyższe nie jest całkiem poprawne, Jim? Ale w swoim podręczniku twierdzisz, że „rząd krajowy” był „zaprzeczając stany południowe mają równe prawa na terytoriach!” Ponownie, proszę powiedz mi, kiedy i gdzie! Czytelnik Konfederacji i Neokonfederacji.

Twój następny rozdział, dotyczący samej wojny, po raz kolejny zaciemnia secesję. Tam, po opowiedzeniu, jak „Jefferson Davis „zawiesił [ed] habeas corpus”, mówisz: „działanie Davisa oburzyło mieszkańców Południa, którzy obawiali się, że stracą wolności, za które poszli na wojnę”.

Pytanie 4: Kiedy i gdzie Południowcy powiedzieli, że idą na wojnę o swobody obywatelskie? Znowu to dla mnie nowość. Nie mogę znaleźć w żadnym dokumencie secesji stwierdzenia, że ​​Południe dokonuje secesji w celu zabezpieczenia swobód indywidualnych, jak habeas corpus. Jedyną swobodą obywatelską, o której wspomniałem, jest wolność zabierania niewolników na dowolne terytorium Stanów Zjednoczonych, nawet do dowolnego stanu (przynajmniej tymczasowo) i chronienia ich przez rząd USA. Co do swobód obywatelskich, Karolina Południowa z pewnością obrała odwrotną drogę: w 1860 roku w tym stanie zagrażało życiu popieranie równości rasowej, a nawet otrzymywanie materiałów abolicjonistycznych pocztą.

To prowadzi mnie do mojego piątego pytania. Nie cytujesz ani jednego dokumentu wyjaśniającego, dlaczego Karolina Południowa lub jakikolwiek inny stan dokonał secesji.

Pytanie #5: Państwa wyraźnie dają do zrozumienia, że ​​dokonują secesji dla niewolnictwo i przeciwko prawa państw. Dlaczego ich nie zacytować?

Na przykład podczas secesji Karoliny Południowej jej konwencja mówiła dlaczego. W Wigilię Bożego Narodzenia 1860 r. uchwalili „Deklarację o bezpośrednich przyczynach, które skłaniają do odłączenia się Karoliny Południowej od Unii Federalnej i usprawiedliwiają ją”. Kluczowe zdanie mówi o „rosnącej wrogości ze strony państw niebędących niewolnikami wobec instytucji niewolnictwa”. Przez pewien czas delegaci skarżą się na to, co zrobiły stany północne, takie jak zaprzestanie tymczasowego niewolnictwa („tranzyt niewolników”), odmowa zwrotu zbiegłych niewolników ich właścicielom i zezwolenie na istnienie stowarzyszeń walczących z niewolnictwem i publikowanie literatury. Ta ostatnia może wydawać się chroniona na mocy Pierwszej Poprawki, ale nie dla mieszkańców Karoliny Południowej, jeśli omawiana wolność słowa sprzeciwia się niewolnictwu. Nikt nie czyta Amerykańska podróż dostaje wszelkie wskazówki z powyższego. Dlaczego nie?

Karolina Południowa dokonuje secesji, ponieważ jest przeciwko prawa stanów, ilekroć stany północne próbowały korzystać z tych praw w sposób podważający niewolnictwo. Delegaci wymieniają nawet stany i prawa stanów, które ich obrażają:

Stany Maine, New Hampshire, Vermont, Massachusetts, Connecticut, Rhode Island, Nowy Jork, Pensylwania, Illinois, Indiana, Michigan, Wisconsin i Iowa uchwaliły prawa, które albo unieważniają akty Kongresu, albo czynią bezużytecznymi wszelkie próby wykonać je. W wielu z tych stanów uciekinier jest zwolniony z usługi żądanej pracy.

W twoim podręczniku jest dużo miejsca, aby zawrzeć ten fragment. W sąsiedztwie twojej dyskusji o secesji, Podróż poświęca 40 proc. 455 do głupiego pudełka, „Od Hardtack to Unmeltable Chocolate”, które prowadzi tylko do pytania badawczego: „Dlaczego dla współczesnych żołnierzy ważne jest posiadanie odwodnionej żywności?” To pudełko nie znajduje się nawet w odpowiednim rozdziale! (Należy do następnego rozdziału, który traktuje o wojnie.) Dlaczego zamiast tego nie umieścić w tym pudełku jakiegoś podstawowego źródła o secesji? Czy uczniowie nie muszą przeglądać źródeł podstawowych? Dlaczego nie pokazać im także „Cornerstone Speech” Stephensa?

Może twoja odpowiedź na powyższe będzie taka, że ​​nie miałeś nic wspólnego z decydowaniem o tym, co trafia do różnych pudełek, „Zajęcia na osi czasu”, „Oceny” itp. Cóż, dlaczego nie? Kto lepiej od Ciebie wybiera lektury i formułuje pytania dla uczniów na temat secesji i wojny secesyjnej? Ale moje następne pytanie jest bardziej podstawowe.

Pytanie #6: Czy napisałeś podstawową opowieść o wojnie secesyjnej i odbudowie w? Amerykańska podróż? W mojej dyskusji na temat twojego podręcznika w moim ostatnim Washington Post artykuł „Dlaczego ludzie wierzą w mity o Konfederacji? Ponieważ nasze podręczniki i pomniki są błędne”, nie wymieniam twojego nazwiska, ponieważ nie mogę uwierzyć, że to napisałeś. Czy ty?

Jeśli nie, pytanie 7 brzmi: kto to zrobił? A co myślisz o ich kwalifikacjach? Pewien doświadczony redaktor podręczników do historii Stanów Zjednoczonych przedstawił mi to w ten sposób, kiedy pisano wydanie twojego podręcznika z 2007 roku: „Oto 3000 dolarów na niezależnego pisarza. jesteśmy w trakcie wojny secesyjnej. Czy sie zgadzasz?

Pytanie #8: Jeśli tego nie napisałeś, czy czytałeś w ogóle „swój” materiał na temat wojny secesyjnej i odbudowy w Podróż? W mojej dyskusji na temat twojego podręcznika w Czytelnik Konfederacji i Neokonfederacji, założyłem, że nie:

Ten akapit w Podróż nie jest to, czego byśmy się spodziewali po premierze amerykańskiego historyka wojny secesyjnej. Trudno uwierzyć, że McPherson w ogóle go przeczytał i nie do wiary, że to on napisał.

Ale jeśli nie, znowu pytam, dlaczego nie? Czy nie sądzisz, że ważne jest, aby zrobić to dobrze, ponieważ wpłynęło i będzie wpływać na umysły milionów Amerykanów?

Jeśli to przeczytałeś, to dlaczego wydanie z 2007 roku mówi dokładnie to samo, co oryginalne wydanie z 2000 roku? W końcu w 2000 roku, w tym samym roku, w którym ukazał się twój podręcznik, ty opublikowany „Co spowodowało wojnę domową?” w Północ i południe magazyn (11/2000). Tam, omawiając różne możliwe przyczyny, napisałeś: „Ze wszystkich tych interpretacji argument o prawach państwa jest prawdopodobnie najsłabszym”. Jak na ironię, w 2007 roku ponownie opublikowałeś ten esej w: Ta potężna plaga najwyraźniej nadal w to wierzysz. Czy dzieci w wieku szkolnym też nie powinny się tego nauczyć?

Pytanie #9: Czy uważasz, że to, czego uczniowie dowiadują się o secesji, Konfederacji i wojnie domowej, ma jakiekolwiek znaczenie? Na Politics & Prose i następnego dnia w National Public Radio, powiedziałeś, że ważne jest, aby Amerykanie zrozumieli wojnę secesyjną, w tym secesję. Rzeczywiście, w służbie tej sprawie poświęciłeś znaczną część swojego życia zawodowego. Zgadzam się, że to ważne, dlatego współredagowałem Czytelnik Konfederacji i Neokonfederacji i napisał wstępy do każdego wyboru. Co więcej, ostatnie wydarzenia w Charleston w Południowej Karolinie uwypukliły niektóre koszty, jakie wszyscy ponosimy, wynikające z niezrozumienia secesji i gloryfikowania Konfederacji.

Z pewnością nauczanie lub sugerowanie, że stany konfederackie dokonały secesji w obronie praw stanów, nie jest dokładną historią. To historia białej supremacji. Nagina — a nawet łamie — fakty dotyczące tego, co się wydarzyło. Racjonalizuje i broni białego Południa. To waloryzuje sprawę Konfederacji. To sprawia, że ​​wszyscy jesteśmy głupi, ponieważ uczymy się czegoś, co nie jest prawdą. Zachęca wszystkich — czarne dzieci, białe dzieci, dzieci Hmongów, wszystkich — by wierzyli, że Afroamerykanie nie wykazywali żadnej wolnej woli, nawet jeśli chodzi o ich własną wolność. To zniechęca kolorowych uczniów do szkoły, zwłaszcza historii i nauk społecznych, co z kolei pogłębia przepaść między białymi (i azjatyckimi) wynikami a czarnymi (i rdzennymi Amerykanami). Jak pokazuję w Kłamstwa, które powiedział mi mój nauczyciel, ta luka jest najmniejsza w matematyce, większa w języku angielskim, ale zdecydowanie największa w historii i naukach społecznych. Czy to dlatego, że historia jest trudniejsza niż, powiedzmy, Faulknera? Trygonometria? A może zwykły sposób, w jaki uczymy historii, może zrazić niebiałe dzieci?

Z pewnością neokonfederaci od dawna uważali za ważne mistyfikowanie secesji i dowartościowanie sprawy Konfederacji. Zauważyłeś to w 2004 r. w „The Southern Textbook Crusade”, twoim rozdziale w: Pamięć wojny domowej. Zacytowałeś tam Mildred Rutherford, historyka generalnego Zjednoczonych Córek Konfederacji, która w 1919 r. opublikowała Miarka do testowania podręczników. Jednym z jej wymagań było: „Odrzuć książkę, która mówi, że Południe walczyło, by zatrzymać swoich niewolników”. Zauważyłeś wtedy, że „każde” z jej wymagań „było fałszywe”.[7] Teraz, prawie sto lat po jej opublikowaniu, twój podręcznik fałszuje historię, aby spełnić jej wymagania!

Oczywiście wydawcy wtedy i teraz nie chcą urazić neokonfederatów. Redaktorzy i marketingowcy wyobrażają sobie, że Południe jest wciąż tak zacofane, że podręczniki wciąż muszą kłamać na temat secesji i konfederackiej sprawy, by zostać adoptowaną. Tak może być w Teksasie, którego rada stanowa niedawno przyjęła standardy podręczników, które wymieniają przyczyny wojny secesyjnej jako „„sekcjonizm, prawa stanowe i niewolnictwo” – napisane celowo w tej kolejności”, jak twierdzi dziennikarka Emma Brown. [8] Z pewnością tak było w 1975 roku, kiedy musieliśmy pozwać Mississippi State Textbook Board, aby cofnąć ich odrzucenie Missisipi: konflikt i zmiana. Ale wygraliśmy tę sprawę (Loewen i in. v. Rzepa et al.[9]). Wydawcy mogą dziś używać tego precedensu w imieniu dokładnych książek. Co więcej, zmienia się Południe i naród. Świadczą o tym reakcje na morderstwa w Charleston. Nie ma usprawiedliwienia dla schlebiania Mildred Rutherford w 2015 roku. Ostatnio byłam w programie Diane Rehm Show NPR. Jej producent zadzwonił do Amerykańskiego Towarzystwa Historycznego, szukając kogoś, kto mógłby mnie zrównoważyć, jakiegoś szanowanego historyka, który twierdziłby, że stany południowe dokonały secesji w obronie praw stanów. Rzecznik AHA powiedział, że nie może wymyślić nikogo, kto byłby jak proszenie naukowców zajmujących się Ziemią o dostarczenie „reputowanego negującego klimat”.

Jeśli zgadzasz się, że ta historia jest ważna, aby to zrobić, to muszę zadać jeszcze jedno pytanie.

Pytanie #10: Co z tym zrobisz? Masz duży wpływ. Jeśli powiesz Glencoe/McGraw-Hill, że sekcje secesji i wojny secesyjnej Amerykańska podróż muszą zostać naprawione, naprawią je! Z pewnością jest to minimalna odpowiedź, idąc dalej.

Czy mogę prosić o zrobienie czegoś innego, aby zrekompensować krzywdę, jaką tajemnicza secesja wyrządziła wszystkim dzieciom (i ich nauczycielom), które czytały Amerykańska podróż w ciągu ostatnich piętnastu lat? Nie wiem co zasugerować. Twój komentarz o tym, jak to się stało? Artykuł dla Edukacja społeczna, czasopismo Krajowej Rady Nauk Społecznych? Problem w tym, że ci nauczyciele, którzy po prostu uczą podręcznika, zamiast używać go jako narzędzia (między innymi) do nauczania historii, często nie są członkami NCSS. Nie czytają też New York Times lub gdziekolwiek możesz umieścić op-ed. Może masz lepsze pomysły na to, co robić?

Na koniec możesz do mnie zadzwonić lub wysłać e-mail w sprawie tego listu. Zobowiązuję się nie cytować tego, co możesz mi powiedzieć lub napisać bez Twojej zgody. Od dawna szanuję twój intelekt i twoją uczciwość i czekam na naukę z twojej odpowiedzi.

PS: Napisałem do prof. McPhersona 15.07.2015. Odpowiedział dwa dni później, mówiąc, że w cytowanych przeze mnie fragmentach rozumie, dlaczego tak bardzo przejmuję się traktowaniem secesji i Konfederacji. Zasugerował, że potraktowanie tych tematów było lepsze w pierwszym wydaniu i zasugerował, że napisał to wydanie, choć nie był tego pewien. Jak Gerald Danzer z Amerykanie (patrz tutaj), McPherson potwierdził, że nie miał z tym wiele wspólnego Amerykańska podróż „od co najmniej dziesięciu lat”. Podejrzewam, że mógł nie napisał nawet pierwszego wydania, a później znajdę to wydanie i zdam sprawozdanie.

Podobnie jak Danzer, McPherson nie zaoferował teraz żadnych wysiłków w celu ulepszenia podręcznika. Żaden z autorów nie wyraził też żadnego zainteresowania zrobieniem czegokolwiek, aby naprawić szkody, jakie ich podręczniki wyrządziły w ciągu ostatnich lat uczniom, którzy w ten sposób źle poznali historię secesji i wojny secesyjnej.

[1]Zdaję sobie sprawę, że stan nie jest terytorium, ale zasada – federalna kontrola nad prawami lokalnymi – jest taka sama.

[2] James W. Loewen i Edward H. Sebesta, red., The Confederate and Neo-Confederate Reader (Jackson: U. of MS Press, 2011), 187-90.

[3] Aktualne wydanie (2011) wymienia pięciu autorów, w tym Alberta Broussarda i Donalda Ritchie. Broussard skupia się na stosunkach rasowych w Kalifornii, Ritchie na historii politycznej XX wieku, więc wątpię, by mieli coś wspólnego z tym, co American Journey mówi o secesji i wojnie secesyjnej.

[4]W Okrzyk wojenny dodajesz trzecią przyczynę: „wolność od przymusu scentralizowanego rządu”. Różnię się z tym punktem, co jest sprzeczne z przytoczoną powyżej własną analizą, w której zauważasz, że secesjoniści domagali się, aby „scentralizowany rząd” posługiwać się jego „mocy przymusu” zapobiegać wolność lokalna na terytoriach. Po namyśle możesz zgodzić się ze mną, ponieważ dalej argumentujesz (s. 241), że kluczowym problemem nie był sam rząd centralny, który oczywiście wciąż był za Jamesa Buchanana, członka proniewolniczego skrzydła Partii Demokratycznej. , kiedy pierwsze siedem państw opuściło naród. Chodziło raczej o to, że po 4 marca 1861 roku Południowcy nie będą już kontrolować tego rządu centralnego.

[5]Pominąłem pierwszą połowę akapitu. Stwierdzasz w nim: „Południe usprawiedliwiały secesję teorią praw państw. Państwa, argumentowali, dobrowolnie zdecydowały się na wejście do Unii. Zdefiniowali konstytucję jako umowę między niepodległymi państwami”. Jest to oczywiście „zwarta teoria” formowania się narodu. Niektórzy Konfederaci tak potwierdzili, chociaż Jefferson Davis nie, przynajmniej przy jednej ważnej okazji. Niektórzy mieszkańcy północy zgodzili się. Niektórzy, po obu stronach, uważali, że nie jest to zasadne. Ale ta zwarta teoria nic o tym nie mówi Czemu Południe odłączyło się. Przemawia tylko do mechanizm, twierdząc, że południowe stany miały Prawidłowy wystąpić.

Tak więc w dosłownym i minimalistycznym sensie powyższy fragment jest trafny. W swojej „Deklaracji bezpośrednich przyczyn, które wywołują i usprawiedliwiają oderwanie się Karoliny Południowej od Unii Federalnej”, Karolina Południowa wskazuje, że pierwotne trzynaście stanów dobrowolnie zdecydowało się przystąpić do Unii i twierdzi, że secesja jest prawem stanowym.

[6] Pod koniec 1857 r. gazeta administracji Buchanana, Unia Waszyngtońska, faworyzował rozszerzenie Dred Scott na wolne stany! „To, co zostało uznane za własność przez konstytucję Stanów Zjednoczonych, na mocy przepisu, który ma jednakowe zastosowanie do wszystkich stanów, ma niezbywalne prawo do ochrony we wszystkich stanach”. Gdyby Buchanan lub Taney osiągnęli ten cel, wolne stany przestałyby istnieć, przynajmniej legalnie, chociaż artykuł sugeruje, że lokalny „sentyment” może nadal wystarczyć, aby właściciele niewolników czuli się niemile widziani. Artykuł potępia zakończenie niewolnictwa w stanach północnych, co w większości miało miejsce kilkadziesiąt lat wcześniej, jako „rażące oburzenie na prawa własności”. (---, „Wolny soilizm”, 17.11.1857) Buchanan był rzeczywiście propołudniową administracją.

[7] James McPherson, „The Southern Textbook Crusade”, w: Alice Fahs i Joan Waugh, red., Pamięć wojny domowej (Chapel Hill: University of North Carolina Press, c2004.), 64-78, przedrukowany jako „Long-Legged Yankee Lies: The Lost Cause Textbook Crusade”, w McPherson, This Mighty Scourge (NY: Oxford University Press, 2007), 102-03.


James McPherson - Historia

Niedawna rozmowa z historykiem Jamesem McPhersonem z Princeton University była spowodowana dwoma wydarzeniami: pojawieniem się Martina Scorsese Gangi Nowego Jorku, który ma dotyczyć epizodu wojny secesyjnej, oraz publikacji najnowszej pracy profesora McPhersona, Skrzyżowanie wolności: Antietam, który bada jeden z punktów zwrotnych w tym samym konflikcie.

Zamieszki poborowe w lipcu 1863 roku odgrywają znaczącą rolę w filmie Scorsese, którego akcja rozgrywa się w tętniącej życiem dzielnicy slumsów Five Points w Nowym Jorku. Filmowcy przedstawiają powstanie, w większości irlandzkich imigrantów, przeciwko poborowi do wojska, w wyniku którego w ciągu czterech dni zginęły dziesiątki osób i doszło do ogromnych szkód, jako akt uzasadnionego protestu społecznego, choć skażonego rasizmem.

Bezpośrednim tłem dla projektu zamieszek było uchwalenie ustawy o poborze z marca 1863 r. Urzędnicy Partii Demokratycznej w Nowym Jorku, którzy opowiadali się za kompromisem z Konfederacją, demagogicznie potępili ten środek, argumentując, że biali robotnicy są zmuszani do walki w ponieważ doprowadziłoby to tylko do ich ekonomicznej ruiny, ponieważ byli niewolnicy przybywaliby masowo na północ i zabierali posady „białych robotników”.

Ta propaganda była skierowana szczególnie na zubożałą ludność irlandzko-amerykańską w Nowym Jorku, cierpiącą w najgorszych warunkach i często konkurującą z wolnymi Murzynami o podrzędne stanowiska. Zatrudnienie Murzynów – byłych niewolników, według niektórych raportów – jako łamistrajków nie poprawiło sytuacji.

Temat ostatniej pracy profesora McPhersona, bitwy pod Antietam – która miała miejsce w pobliżu Sharpsburga w stanie Maryland we wrześniu 1862 roku – pozostaje, jak zauważa autor, „najkrwawszym pojedynczym dniem w historii Ameryki”, w wyniku którego zginęło ponad 6000 członków Unii i Konfederacji. i 15 000 rannych. Pod wieloma względami oznaczało to punkt zwrotny w wojnie secesyjnej.

Zwycięstwo Unii, choć nie miażdżące, zakończyło serię triumfów Południa i powstrzymało próbę wtargnięcia Roberta E. Lee na Północ. Ożywiło morale Północy i pomogło Abrahamowi Lincolnowi i Republikanom zachować kontrolę nad Kongresem w jesiennych wyborach. Antietam położył również nadzieje Konfederacji na uznanie i interwencję Europy. McPherson twierdzi, że zwycięstwo, co najważniejsze, pozwoliło Lincolnowi wydać Proklamację Emancypacji wyzwalającą niewolników, zmieniając na zawsze przebieg wojny oraz historię Ameryki i świata.

Rola Demokratów w zamieszkach poborowych

Rozpoczęliśmy naszą dyskusję od projektu zamieszek. Zapytałem profesora McPhersona o jego stosunek do tego odcinka. „Partia Demokratyczna w Nowym Jorku ma za co odpowiedzieć” – zasugerował. „To była wielka odpowiedzialność za to, co się stało. Gazety demokratyczne wylewały niekończący się strumień propagandy, rasistowskich apeli, ostrzeżeń o konsekwencjach zakończenia niewolnictwa i tak dalej. Twierdzili, że czarni zaleją Północ, zabiorą pracę białym mężczyznom, ich żonom, siostrom itd. Prowadzili bajki zatytułowane „Bal krzyżowania ras”, na przykład pokazujące Lincolna i innych Republikanów tańczących z czarnymi kobietami, a czarnych mężczyzn tańczących z białymi. kobiety. Wstrętne rzeczy. Trwało to latami. Horace Greeley [redaktor anty-niewolnictwa Trybuna Nowego Jorku] był szczególnym celem”.

Zauważyłem, że było to szczególnie wymowne, że w Gangi Nowego Jorku Greeley jest jedną z niewielu możliwych do zidentyfikowania postaci publicznych, przedstawianą jako bogaty hipokryta wysyłający biednych na śmierć. Zasadniczo film Scorsese opiera się na karykaturach wysuwanych po raz pierwszy przez najbardziej reakcyjne siły polityczne.

Istnieją niezliczone zarejestrowane przykłady apeli Demokratów do obaw gospodarczych i niepewności. Na wiecu w październiku 1860 roku James W. Gerard, demokratyczny kandydat do Kongresu, ostrzegł swoich słuchaczy – w tym swoich „przyjaciół z Irlandii” – że Republikanie są partią abolicyjną: „Abraham Lincoln, jeśli jest uczciwy wobec swojej partii oznacza uczynienie wszystkiego, co w jego mocy, aby wolni ludzie Północy uwolnili pracującą ludność Południa. (Okrzyki „Nigdy” i wiwaty). Wzywam wszystkich adoptowanych obywateli, aby powstali i zagłosowali przeciwko Abrahamowi Lincolnowi, bo inaczej murzyńscy robotnicy wyciągną cię z darmowej pracy”. [Konkurs pracy i zamieszki poborowe w Nowym Jorku, Albon P. Man Jr.]

"Ten Nowy Jork Świat była najbardziej szanowaną z demokratycznych gazet” – kontynuował profesor McPherson. "Ten Dziennik Freemana był jednym z najbardziej ohydnych. Ci ludzie byli w najlepszym razie Demokratami Wojennymi. Niektórzy z nich wychodzą z Copperheads [prokonfederacyjni mieszkańcy Północy]. Większość z nich poparła George'a McClellana [dowódcę armii Unii do listopada 1862 r. i kandydata Partii Demokratycznej w 1864 r.]. Mieli po swojej stronie gubernatora Nowego Jorku Horatio Seymoura. Był kluczową postacią pomiędzy Demokratami Wojennymi i Demokratami Pokoju, Copperheadami.

„Seymour rzucił się do Nowego Jorku podczas zamieszek poborowych i zaczął przemawiać do rozwścieczonego tłumu. – Moi przyjaciele – zaczął, a Republikanie nigdy nie pozwolili mu o tym zapomnieć. Był kandydatem Partii Demokratycznej na prezydenta w 1868 roku, przegrywając z [Ulyssesem S.] Grantem.

„Otwartymi Copperheadami byli ludzie tacy jak Fernando Wood i jego brat Benjamin Wood. Kierowali frakcją Mozart Hall z Nowojorskiej Partii Demokratycznej, w przeciwieństwie do tłumu Tammany Hall. Na początku wojny secesyjnej Fernando Wood, który był burmistrzem i został ponownie wybrany w 1861 roku, zaproponował, aby Nowy Jork odłączył się od Unii. Byli związani z [Clementem] Vallandighamem z Ohio Copperhead [aresztowanym za działalność prokonfederacyjną w 1863 roku”.

Skala sympatii propołudniowej w nowojorskim establishmentu jest rzeczywiście godna uwagi. Komentatorzy zauważają, że tylko pięć z siedemnastu dzienników miejskich było zdecydowanie za administracją Lincolna. ten Dziennik Freemana w Nowym Jorku, redagowany przez Jamesa McMastera i blisko związany z Kościołem katolickim, odegrał szczególnie podłą rolę. Gazeta prowadziła krucjatę przeciwko emancypacji w miesiącach poprzedzających rozruchy poborowe. McMaster napisał, że w przeciwieństwie do protestanckich abolicjonistów „Kościół katolicki ma swoje własne metody. Ona nie ingeruje w żaden ludzki układ, który sam w sobie nie jest grzechem. Niewolnictwo ludzkie nie jest takim grzechem, a najmniej grzeszne jest, gdy istnieje w osobie rasy półdzikiej”. [Kościół i nowojorskie zamieszki poborowe z 1863 r., Albon P. Man Jr.]

Kolejna gazeta, Rekord metropolitalny, zidentyfikowany jako „Oficjalny Organ Arcybiskupiego Arcybiskupa Nowego Jorku”, potępił Proklamację Emancypacji, nazywając ją „podłym i niesławnym” dokumentem, który sprowadziłby „masakrę, gwałt i oburzenie na domy na południowych plantacjach, posypując ich paleniska krwią łagodnych kobiet, bezradny wiek i niewinne dzieciństwo. Nigdy nie próbowano popełnić czarniejszej zbrodni przeciwko naturze, przeciwko ludzkości, przeciwko świętym nakazom chrześcijaństwa”.

Drugiego dnia zamieszek, 14 lipca 1863 r., Rekord metropolitalny nadal podburzał ludność irlandzko-amerykańską, wzywając ich do opierania się poborowi, organizując pod dowództwem gubernatora Seymoura milicję stanową w tym celu: „Powinniśmy pomyśleć, że w tym mieście jest wystarczająco dużo broni, by dostarczyć co najmniej dwadzieścia tysięcy ludzi ”.

Fernando Wood był znaczącą i nieatrakcyjną postacią w polityce Nowego Jorku w połowie XIX wieku. Odnoszący sukcesy kupiec i inwestor nieruchomości, Wood po raz pierwszy został burmistrzem w 1854 roku. Po rządzie naznaczonym grabieżą i przestępczością Wood został pokonany w 1859 roku (później został ponownie wybrany). Zaciekle sprzeciwiał się wojnie secesyjnej i prezydenturze Lincolna. Jego brat, Benjamin Wood, był długoletnim redaktorem Codzienne wiadomości z Nowego Jorku, najbardziej rozpowszechniona gazeta codzienna w USA.

Jak zauważa McPherson, Fernando Wood zaapelował o secesję Nowego Jorku w 1861 roku. Zrobił to w następujących słowach: „Z pokrzywdzonymi braćmi ze stanów niewolniczych mamy przyjazne stosunki i wspólną sympatię. Nie braliśmy udziału w wojnie przeciwko ich prawom konstytucyjnym ani ich instytucjom krajowym. Bez wątpienia wiele można powiedzieć na rzecz sprawiedliwości i polityki separacji. Jako wolne miasto, z nominalnym cłem na import, jej lokalny rząd mógł być wspierany bez opodatkowania jej mieszkańców. W ten sposób moglibyśmy żyć bez podatków i mieć tanie towary prawie bezcłowe. W tym miałaby pełne i zjednoczone poparcie stanów południowych, jak również wszystkich innych stanów, których interesom i prawom na mocy konstytucji zawsze była wierna”.

Chociaż demokraci w Nowym Jorku (i gdzie indziej) ukształtowali swoją demagogię tak, aby przemawiała do najbiedniejszych warstw ludności, był to czysty oportunizm i polityczny cynizm. McMaster, Woods i im podobni reprezentowali interesy części najbogatszej warstwy miasta, mającej znaczne powiązania gospodarcze z Południem.

„Które warstwy społeczne w Nowym Jorku były zainteresowane pojednaniem gospodarczym i politycznym z niewolnictwem?” Zapytałem profesora McPhersona.

„W Nowym Jorku istniała elita kupiecka”, odpowiedział, „z rozległymi i długotrwałymi powiązaniami z Południem. Wielu z nich zajmowało się handlem towarami wytwarzanymi przez niewolników. Finansowali właścicieli plantacji, ubezpieczali ich, kupowali bawełnę i tak dalej. Demokraci tacy jak Wood przemawiali w imieniu tej elity. Zamieszki poborowe były sojuszem najbiedniejszych z elitą. Z drugiej strony w Nowym Jorku byli producenci, którzy wspierali Lincolna”.

McPherson kontynuował: „Oczywiście rząd federalny popełnił taktyczny błąd. Zaczęli rysować nazwiska ze słoika – projekt miał wtedy formę loterii – w sobotę na Manhattanie. Przez całą niedzielę przeciwnicy wojny mieli okazję pracować na ludności, gdyż ludzie upijali się. Zamieszki rozpoczęły się w poniedziałek”.

Zauważyłem, że szczególna okrucieństwo czterech dni zamieszek ujawniło ogromne społeczne pretensje. Co więcej, wielu irlandzkich imigrantów bez wątpienia miało członków rodziny lub przyjaciół, którzy zginęli z głodu podczas irlandzkiego głodu ziemniaczanego w latach czterdziestych XIX wieku lub słyszeli relacje o ciężkich cierpieniach. Utrata pracy musiała mieć dla nich znaczenie życia i śmierci.

„Tak”, powiedział McPherson, „i przenieśli swoją gorycz i gniew na siły, które są w Nowym Jorku i na czarnych. Bez wątpienia nie mieli też złudzeń co do pogardy, z jaką traktowali ich protestanckie elity. To miało długą historię. Połączenie wielu czynników. Argument, że była to „walka bogacza, ale wojna biedaka”, wywarł ogromne wrażenie na tych ludziach, głównie z wiejskich obszarów Irlandii. Z drugiej strony należy wspomnieć o roli 150 tysięcy Irlandczyków, którzy walczyli w Armii Unii, zwłaszcza w Brygadzie Irlandzkiej, która walczyła dość bohatersko”.

Następnie wyjaśnił niektóre osobliwości poboru w czasie wojny secesyjnej. „Możesz wykupić wyjście z draftu za 300 dolarów. Lub zatrudnij zastępcę. To była odwieczna tradycja, która wcale nie czyni jej bardziej sprawiedliwą. Teoria głosiła, że ​​jeśli możesz sobie pozwolić na 300 dolarów, jesteś ważny ekonomicznie na froncie domowym. To był pomysł klasowy. W czasie I wojny światowej spoglądali wstecz na doświadczenia z wojny secesyjnej i komutacji nie próbowano ponownie. Miałeś ustawę o selektywnej służbie z 1917 roku.

„Analiza liczb wskazuje, że armia Unii była dość reprezentatywna dla wszystkich klas społecznych w społeczeństwie amerykańskim. Byli tacy, którzy wykupili się, ale to był wyjątek. Hasło „walka biedaka” zyskało jednak wiarygodność dzięki projektowi ustawy z klauzulą ​​komutacyjną.

„To, co wydarzyło się w Nowym Jorku, po zamieszkach poborowych, polegało na tym, że Partia Demokratyczna przeforsowała ustawodawstwo płacące kompensowanie każdemu poborowemu, który nie chciał służyć. Dziewięćdziesiąt osiem procent powołanych w Nowym Jorku nie pojechało. Dochody z podatków poszły na opłacenie dojazdów. Nie musieli wymyślać własnych pieniędzy.

„W tym czasie istniało ubezpieczenie od projektów. Za opłacenie składki, w przypadku poboru, firma ubezpieczeniowa wykupiłaby z niej wyjście. Pamiętaj, że pobór nie był tak naprawdę powszechny. Została zorganizowana przez okręg kongresowy. Każdy okręg miał do wypełnienia kontyngent w ciągu 50 dni. Oferowali nagrody mężczyznom do zaciągnięcia.

„Były cztery szkice od lipca 1863 do końca wojny. Połowa dystryktów wypełniła swoje przydziały bez jakiegokolwiek poboru. Lincoln wykonał cztery wezwania do mężczyzn od lipca 1863, ostatni w styczniu 1865. Wezwał w sumie około 1 000 000 mężczyzn. Poborowi stanowili tylko 74 000 z tego 1 000 000. Było kolejnych 150 000 rezerwowych. Większość pracy wykonała kombinacja nagród i patriotycznych apeli.

„Zarówno na północy, jak i na południu zasadniczym celem projektu było zachęcenie do wolontariatu. A wiadomo, że najlepszymi żołnierzami byli ci, którzy pospieszyli na ochotnika w latach 1861-62 – ci, którzy zgłosili się pierwsi i wytrzymali.

„Możesz zarobić trochę pieniędzy na systemie. Rząd federalny zaoferował nagrodę w wysokości 400 dolarów. Różne szczeble rządu — stanowe, lokalne — oferowały nagrody. Również organizacje prywatne. Na przykład ktoś w Rochester w stanie Nowy Jork może otrzymać nagrody federalne, stanowe, lokalne i prywatne. Co oczywiście oznaczało, że biedniejsze dzielnice miałyby trudności z wypełnieniem swoich przydziałów, ponieważ mężczyźni zapisywali się w Rochester. Mądry facet mógłby piramidować te nagrody. W wojsku gardzili takimi ludźmi. A niektórzy wzięli nagrody, a potem zdezerterowali. Były egzekucje. To niesmaczna sprawa, a niektórzy historycy wysadzają ją nieproporcjonalnie.

I niektórzy filmowcy, można by dodać.

Zastanawiałem się, czy Lincoln skomentował zamieszki poborowe? McPherson zauważył, że Lincoln ma na głowie inne sprawy, w tym sytuację militarną po bitwie pod Gettysburgiem, a także wybory w Ohio i Pensylwanii. Jego postawa nie jest znana.

Spór Gangi Nowego Jorku a jej wielbicielami jest to, że współczesna Ameryka narodziła się „na ulicach”, w etnicznych rywalizacjach, nędzy i bezmyślnej przemocy. Przeciwnie, czy Amerykanie lat pięćdziesiątych nie byli dość podatni na postępowe idee i impulsy?

McPherson odpowiedział: „Cóż, wystarczy wziąć pod uwagę debaty Lincoln-Douglas w 1858 roku. [Przeprowadzone pomiędzy Demokratą Stephenem Douglasem i Republikaninem Lincolnem, kandydatami do Senatu USA w Illinois. Douglas wygrał wybory]. Ludność była świadoma problemów, było duże zainteresowanie i intensywność polityczna. Wysunęły się wielkie idee, a polityka powstała z tych wielkich idei.

„Wojna secesyjna była wojną wysoce ideologiczną. W grę wchodziły realne kwestie, co do których ludność, w tym ci, którzy walczyli jako żołnierze, ukształtowali określone idee. Kwestie, o które chodzi, miałyby trwały wpływ na kraj.

„Pomyśl o liczbie zabitych żołnierzy. Podczas wojny zginęło 2 procent ludności. Dziś oznaczałoby to 5,5 miliona zgonów. Co pozwoliło żołnierzom Północy i Konfederacji utrzymać poziom strat? W końcu nie zostali zmuszeni do walki w tej wojnie. To było społeczeństwo demokratyczne.

„Musieli w coś wierzyć, aby utrzymać ten poziom śmierci i zniszczenia, ten poziom cierpienia. Nie było wówczas praktycznie nikogo, kto nie miałby członka rodziny, krewnego lub przyjaciela, który zginął na wojnie lub został ranny. W grę wchodziły wielkie pomysły i problemy”.

Antietam: wrzesień 1862

Następnie przeszliśmy do krwawej bitwy pod Antietam, tematu nowej książki profesora McPhersona. W przedmowie do pracy autor zwraca uwagę na trzy definicje wolności, „która walczyła o dominację w latach 1861-1865”.

Konfederacja twierdziła, że ​​jest wierna specyficznemu pojęciu „wolności”, opartemu na suwerenności państwa i prawie do posiadania niewolników, rodzaju poglądu „nie stąpaj po mnie”, który, jak twierdzili, wywodzi się z rewolucji amerykańskiej. Po drugie, była koncepcja Lincolna na początku wojny, że niezależna Konfederacja zniszczy naród ustanowiony przez Rewolucję, ale ten kompromis z niewolnictwem był możliwy. I był najbardziej radykalny pogląd, który podzielali sami niewolnicy, a także abolicjoniści i radykalni republikanie, opowiadający się za emancypacją i powszechną równością. Według McPhersona przebieg wojny secesyjnej, obserwowany z tego punktu widzenia, był świadkiem rozwoju i ostatecznej dominacji bardziej radykalnej i demokratycznej koncepcji wolności.

Dużo Skrzyżowanie wolności zostaje podjęta dyskusją o perypetiach wojny w pierwszej połowie 1862 roku. W lutym tego roku rozpoczęła się seria triumfów Unii, „które zdawały się zwiastować rychły koniec Konfederacji”. Jednak sukcesy generałów konfederatów „Stonewall” Jacksona w dolinie Shenandoah w Wirginii i Roberta E. Lee w bitwach siedmiodniowych w pobliżu stolicy Konfederacji w Richmond w stanie Wirginia wiosną i latem 1862 roku poważnie nadszarpnęły morale i pewność siebie Północy. Według książki McPhersona, generał George McClellan, którego niepewny styl militarny wypływał z jego dwuznacznej postawy politycznej – był za kompromisem z niewolnictwem – „rozpadł się na kawałki. Został pokonany, nawet jeśli jego armia nie.

Tymczasem zwycięstwa Południa „ponownie otworzyły kwestię uznania Konfederacji za granicą. Wielu w Wielkiej Brytanii i Francji uważało te bitwy za potwierdzenie swojego przekonania, że ​​Północ nigdy nie podbije Południa. Wielu szlachty i arystokracji w Wielkiej Brytanii sympatyzowało z Konfederacją, podczas gdy klasa robotnicza identyfikowała się z Unią jako orędownikiem demokracji wolnej pracy”. ten Czasy of London oświadczył, że nadszedł czas, aby zakończyć wojnę, która stała się „skandalem dla ludzkości”. McPherson zauważa sucho: „Ludzkość, o którą najbardziej się martwili, to producenci tekstyliów i ich pracownicy”.

Najbardziej krytyczny i fascynujący aspekt Skrzyżowanie wolności dotyczy przygotowań do wydania Proklamacji Emancypacji 1 stycznia 1863 r. i, bardziej ogólnie, przekształcenia wojny domowej z walki o obronę politycznego status quo w rewolucyjną wojnę z niewolnictwem. McPherson uważa ostatnie sześć miesięcy 1862 roku za okres kluczowy pod tym względem. W tym momencie stawało się coraz bardziej jasne, że zarówno z powodów politycznych, jak i wojskowych wojna prowadzona na zasadach pojednawczych, w nadziei, że Południe powróci do owczarni Unii z nienaruszonymi różnymi przedwojennymi instytucjami – w tym niewolnictwem – była beznadziejna. wysiłek.

ten New York Times, który odzwierciedlał poglądy umiarkowanych republikanów, w tym czasami samego Lincolna, wyraził nowy nastrój w artykule redakcyjnym z 27 lipca 1862 r.: „Kraj jest zmęczony drobiazgami. Baliśmy się zranić uczucia buntowników, baliśmy się zranić ich własność, baliśmy się... uwolnienie zbuntowanych niewolników. Niektórzy z naszych generałów walczyli z rebeliantami – jeśli można to nazwać walką – w swoich dziecięcych rękawiczkach [oczywiste odniesienie do McClellana]”.

McPherson pisze: „W swoim corocznym przesłaniu do Kongresu w grudniu ubiegłego roku Lincoln wyraził nadzieję, że wojna nie „przerodzi się w gwałtowną i bezlitosną walkę rewolucyjną”. Ale od tego czasu wojna stała się bezlitosna, a Lincoln miał zamiar przyjąć rewolucja."

Ze swojego domu w Londynie 7 sierpnia 1862 roku Karol Marks napisał list do Fryderyka Engelsa, który przenikliwie podsumował sytuację:

„Od samego początku mieszkańcy Północy byli zdominowani przez przedstawicieli przygranicznych stanów niewolniczych, którzy byli również odpowiedzialni za popchnięcie McClellana, tego starego zwolennika [byłego wiceprezydenta i kandydata na prezydenta z Południowych Demokratów w 1860 Johna C.] Breckinridge'a, szczyt. Natomiast Południe od samego początku działało jako jedna całość. Sama Północ zamieniła niewolnictwo w siły pro- zamiast anty-południowej siły wojskowej. Południe pozostawia produktywną pracę niewolnikom, dzięki czemu może bez przeszkód zająć pole z nienaruszoną siłą bojową. Miała zjednoczone przywództwo wojskowe, czego Północ nie miała. Moim zdaniem wszystko to przyjmie inny obrót. Północ wreszcie rozpocznie wojnę na serio, ucieknie się do metod rewolucyjnych i obali zwierzchnictwo nadgranicznych niewolniczych mężów stanu. Krótko i długo, jak sądzę, wojny tego rodzaju powinny być prowadzone po liniach rewolucyjnych, a Jankesi do tej pory usiłowali prowadzić je po drogach konstytucyjnych”.

Po bezowocnym spotkaniu z kongresmenami stanu granicznego w dniu 12 lipca Lincoln najwyraźniej zdecydował się – pisze McPherson – „ogłosić emancypację, ugruntowaną w swoich uprawnieniach wojennych jako naczelny dowódca w celu przejęcia własności wroga (w tym przypadku niewolników) wykorzystywana do prowadzenia wojny przeciwko Stanom Zjednoczonym”. Na posiedzeniu gabinetu nieco ponad tydzień później Lincoln ogłosił swoją decyzję. Z jednym wyjątkiem członkowie gabinetu „wyrażali różne stopnie poparcia”. Sekretarz stanu William H. Seward doradził jednak Lincolnowi, aby poczekał „do czasu, aż będzie można przekazać go [Proklamację Emancypacji] krajowi wspieranemu przez sukces militarny”.

McPherson pisze: „Mądrość tej sugestii ‚uderzyła mnie z wielką siłą’ – powiedział później Lincoln. Odłożył więc proklamację, by czekać na zwycięstwo militarne”. Okazało się, że będzie to długo czekać, ale według analizy McPhersona, sukces w Antietam we wrześniu – po dwóch miesiącach ponurych niepowodzeń Unii – zapewnił taką okazję.

W naszej rozmowie poruszył z profesorem McPhersonem jego odniesienie do sił Unii „zdejmujących rękawiczki” latem 1862 roku. Zauważył on: „Żołnierze i inni na Północy stawali się krytyczni wobec pomysłu, że można leczyć zdrajców na Południe w ten pojednawczy sposób. Nie można odebrać płotu właścicielowi niewolników, kurczaka, jeśli jesteś głodny, a tym bardziej uwolnić jego niewolników. Jak mogłeś walczyć z tymi zdrajcami bez zabierania ich własności? Żołnierze z Północy witali niewolników w swojej armii, ale naczelne dowództwo nadal ścigało tę wojnę w „dziecięcych rękawiczkach”.

„Zdejmowanie dziecięcych rękawiczek oznaczało traktowanie tych sił tak, jak na to zasługiwały. Ten rodzaj krytyki osiągnął crescendo latem 1862 roku. Przeszli oni na drugi akt konfiskacyjny [który uwolnił niewolników od osób zaangażowanych w pomoc Konfederacji i nakazał uwolnienie wszystkich niewolników ukrywających się za liniami Unii], proklamacja emancypacji była nadchodzący. Wprowadzono ostrzejsze polityki. Pozbyto się McClellana.

Wspomniałem o dramatycznej zmianie postawy w „kwestii murzyńskiej”, do której odnosi się jego książka. Nie tylko istniały moralne i polityczne zastrzeżenia do niewolnictwa, ale teraz dla szerokich warstw na Północy stało się jasne, że uwolnienie niewolników było praktycznym środkiem niezbędnym do zapewnienia klęski Konfederacji. „Tak”, zauważył McPherson, „rosło zrozumienie, że jedynym sposobem radzenia sobie z tymi ludźmi, złamania kręgosłupa niewolnictwa, jest przejęcie ich własności, samych niewolników”.

Kontynuował: „Sytuacje są ironiczne. Brak sukcesu McClellana oznaczał koniec społeczeństwa, które chciał zachować. Jego strategią i tych, którzy go wspierali, było zdobycie Richmond, w którym to przypadku Południe z pewnością zaapeluje o pokój. Niewolnictwo trwałoby nadal, ale Południe zostałoby ukarane, otrzymałoby nauczkę.

„Z drugiej strony sukces Lee doprowadził również do jego ostatecznego upadku. Jego strategia ofensywno-obronna – pomysł, że Północ nieuchronnie wygra w długim konflikcie i że największą szansę na zwycięstwo stanowi uderzenie, które zmusi Północ do uznania Konfederacji za niepodległe państwo – doprowadziła go do wkroczenia do Maryland. i tam spotkał porażkę. Antietam to ostatni krok na tym etapie wojny.

„Po tym stało się jasne, że świat nie będzie taki sam. Antietam umożliwił Proklamację Emancypacji, zapobiegł europejskiej interwencji, uniemożliwił Demokratom przejęcie kontroli nad Izbą Reprezentantów. Po serii zwycięstw Konfederatów, Antietam odwrócił ten proces. Okres od połowy lata 1862 do końca roku jest decydującym okresem”.

Zasugerowałem, że „bezlitosny, rewolucyjny” charakter, który miała przybrać wojna secesyjna, podniósł szereg kwestii. W pierwszych latach wojny Lincoln i inni mieszkańcy Północy starali się przedstawiać Południe jako zbuntowane, a sprawę Unii jako obronę status quo – i było w tym trochę realności. Na pewnym etapie, zarówno z powodów politycznych, jak i militarnych, wojna przekształciła się w coś innego.

Wydawało mi się, że dyskutowaliśmy o procesie, dzięki któremu całkowita niemożność pogodzenia niewolnictwa i kapitalizmu przemysłowego, a zatem potrzeba prowadzenia bezwzględnej walki, ujawniła się i weszła w świadomość szerokich warstw ludności w północ. Z tego punktu widzenia istniał wewnętrzny związek między bitwą pod Antietam a zamieszkami poborowymi.

To ostatnie wydarzenie było jedną z politycznych komplikacji wynikających z nowego etapu wojny i jej nowych żądań, zwłaszcza gdy zostały one nałożone na zubożałe warstwy ludności w społeczeństwie rozdartym podziałami klasowymi i nierównościami społecznymi. (Niezdolność Greeleya i Republikanów do przekonującego społecznego apelu do imigranckich robotników w Nowym Jorku ujawniła ograniczenia burżuazyjno-demokratycznej wojny domowej).

McPherson odpowiedział: „Zamieszki poborowe były kontrrewolucyjną reakcją na zwrot, jaki przybrała wojna. Byli u podstaw, lub myślenie tych, którzy ich zachęcali, było podszyte ideą, że wojna nie powinna zmienić status quo sprzed wojny secesyjnej. Proklamacja Emancypacji dla tych sił była jednym z przejawów niekonstytucyjnych środków mających na celu zniszczenie Południa i zniszczenie Partii Demokratycznej”.


Obejrzyj wideo: James - Getting Away With it All Messed Up (Październik 2022).

Video, Sitemap-Video, Sitemap-Videos